Rozpieszczająca ciotka. Za dzieciaka lubił z nią przebywać. Ale kiedy dorastał, uwielbienie przeradzało się w szanowanie jej osoby. Rozumiał się z nią na tyle dobrze ile to było możliwe, ze względu na wspólną pracę w Ministerstwie Magii, w tym samym Departamencie. Nie sądził, że będzie potrzebował jej pomocy. Zwykle radził sobie ze sprawami sam. Ale teraz, temat w jaki został wtajemniczony i poproszony o informacje, był głębszy. Mógł zahaczać o przeszłość jego rodziny.
Zostawiając jej informację z prośbą o spotkanie, nie zdradzał po sobie niczego, jakoby miał w coś się wpakować. Robił co prawda bardziej za pośrednika, informatora dla innej osoby. Działając także jako śmierciożerca w ukryciu. Upewniał się, że swój mroczny znak ma cały czas ukryty pod zaklęciem maskującym. Jako że mieli lato, ubrał na siebie koszulę z krótkim rękawem, łatwiej było kontrolować zaklęcie maskujące, niż co chwile podwijać rękaw. Znacznie wygodniej jednak było posiadać długi rękaw, który dosłownie wszystko zakryje. Lecz w Ministerstwie, dobrze jest zabezpieczać się podwójnie.
Vera ustaliła godzinę spotkania, więc Nicholas czekał na nią. Tak. Nie był już tym małym szkrabem, jakiego znała z przeszłych lat. Zmężniał, na być może mógł tym razem nazywać się skarabeuszem?
Pozwolił, aby ciotka ujęła jego ramię i pokierowała ich wspólnie na ulicę Pokątną, gdzie znajdowało się jej miejsce zamieszkania. Musieli wyglądać dość ciekawie, ona średniego wzrostu, on znacznie wyższy. Całą drogę przeszli najwyraźniej w milczeniu. Jak na Niewymownych Departamentu Tajemnic przystało. Oszczędzali może na słowach, aby te poruszyć już za zamkniętymi drzwiami jej mieszkania.
- Herbatę.Udzielił odpowiedzi na jej pytanie. Propozycję o napój. Zdjął swoją torbę i położył na wolnej kanapie. Rozejrzał się z niemałym zainteresowaniem oceny wnętrza. Choć eleganckie, on sam preferował surowy i zimny styl. Zwrócił uwagę na zdjęcia, w których widniał wuj. Jej mąż. Że tutaj wisiały, czy to znaczyło, że brakowało go jej? Tęskniła? Czy więziła w ten sposób jego duszę, aby znosił jej obecność?
- Wybacz, że tak nagle poprosiłem o spotkanie.
Odezwał się w końcu, po nie długiej chwili milczenia. Kierując swoje niebieskie oczy w jej kierunku. Nie wytłumaczył się z tego wcześniej. Może to zrobić teraz. Wciąż jednak nie mogłaby z niego wyczytać, po co to wszystko. Pozostawał nadal tym tajemniczym Traversem. Z zamkniętym umysłem dla innych.