Słowo "sklep" przykuło uwagę Peppy. Niestety już hasło "różności", szczególnie te wymienione na początku, ostudziły zapał, ale wspomnienie biżuterii ustatkowało zainteresowanie. To akurat coś, co lubiła, i to bardzo. Szczególnie, że "zajmowanie się jubilerstwem", a "sprzedawanie biżuterii" to dwie różne klasy i pannie Potter zaczęła się jednak podobać ta znajomość.
— Jubilerstwem? Jak interesująco. Te "dodatkowe właściwości" brzmią ciekawie... Musisz mi koniecznie podać adres, chętnie się wybiorę, gdy znajdę wolną chwilkę...
Z powodu początkowych uprzedzeń, jej ekscytacja była stonowana. Chciała brzmieć jak zajęta osoba, chociaż najprawdopodobniej odwiedzi sklep dzień po powrocie z tego nieszczęsnego wyjazdu.
— Tak się składa, że siedzę w podobnej branży. Jestem personalną konsultantką kosmetyków rodziny Potter — oznajmiła, koloryzując nieco nazwę stanowiska, by brzmiało lepiej, niż jest w rzeczywistości. — Myślę, że tytuł ten mówi sam za siebie: doradzam klientom w wyborze najlepszych kosmetyków dla ich potrzeb, zaznajamiam z nowościami, a także przeprowadzam domowe pokazy produktów.
[a]Co prawda ostatni z obowiązków był dopiero w fazie planowania, ale przecież już teraz można się tym pochwalić.
— Słusznie — zgodziła się z Penny i ruszyły do biblioteki.
Peppa była bardzo dobra w kłamaniu, więc udawanie siostrzenicy nietutejszego stanowiło proste zadanie. Poza tym, z nich dwóch to jej "antyczne" dla Mugoli odzienie bardziej pasowało do asystentki historyka.
Biblioteka była przytulnym miejscem, które nie szczyciło się dużym rozmiarem, co oczywiste, biorąc pod uwagę wielkość miasteczka. Peppa nawet nie rozejrzała się wokół, tylko od razu podeszła do bibliotekarki.
— Przepraszam, mój wujek, Owen Bagshot, korzystał z państwa zasobów w ciągu ostatnich kilku dni. Poprosił mnie, żebym sprawdziła coś w kilku z nich, czy mogłabym prosić o udostępnienie tych materiałów?
Jej pytanie było niewinne, wypowiedziane słodko i z pewnością siebie. Jedna z jej dłoni przytrzymywała pasek od torebki, w której zdecydowanie mógłby zmieścić się notes i długopis, ale znajdował się tam puder, klucze do domku wczasowego i kilka innych akcesoriów prawdziwej damy (karta członkowska Klubu Pingwina, kawałek sznurka, kolekcja kul do gargulków, flakonik Stanu Kolorado, tajemnicza kostka (do gitary) znaleziona kiedyś podczas spaceru, Konstytucja Botswany zwinięta ojcu dla żartu, czarodziejska wersja gry Cluedo (wersja Wielkiego Wybuchu), zabytkowy kamień do kurlingu z 1936 roku (prezent dla mamy, którego zapomniała wyjąć po zakupach), buteleczka sosu HP, kawałek tulu w ołowianej kulce, gumowa kaczka wybuchowa (ukradziona Jamesowi) i Obiekt).