21.12.2022, 15:34 ✶
Uśmiechnięty barman uniósł w górę brwi i zaśmiał się.
- Dzięki, złotko. Ty to potrafisz machnąć komplementem.
Miał już parę lat na karku, ale nikt mu jeszcze nigdy nie powiedział, że posiadał w sobie jakiekolwiek ilości wdzięku, a usłyszenia czegoś takiego po przygrzmoceniu łbem o ladę nie spodziewał się zupełnie.
- Ha, może powinni dodać jakieś premie za polecanie produktów przy ladzie.
Silas nie miał zielonego pojęcia, że kiedyś owszem - coś takiego będzie standardem, ale nie będzie to standardem przyjemnym dla pracowników. Dobrze, że tylko taką myśl rzucił, a nie, że to postanowił wprowadzić w życie, bo by pewnie na nazwisko Cresswell pluto już na wieki wieków. Wolał budować ze sobą skojarzenia pozytywne, na przykład serwując im nie do końca wyśmienite, ale na pewno zjadliwe potrawy w Dziurawym Kotle.
- Ooo, a może po prostu mają pecha? Jestem żywym dowodem tego, że ta cała magia potrafi być naprawdę psotliwa...
A później powiedział, że zaraz wraca, by sekundę później zniknąć na zapleczu. Przyniósł jej zamówienie gdziekolwiek usiadła. Miał coraz większą wprawę w noszeniu tacy - nie chwiał się z nią już, chociaż całość podtrzymywał zaledwie jedną ręką.
- Smacznego, Fern.
Nieco ubogi wygląd dania nie zachęcał, ale pierwsze wrażenie naprawiała naprawdę solidna porcja.
- Co do Quidditcha, hoho, rozmawiasz z kimś, dla kogo najlepszym zagraniem tego meczu było uderzenie w pętlę z prędkością pędzącej lokomotywy. A tak na serio, to trzymałem kciuki za Harpie, ale nie z przyczyn czysto sportowych... Ich ścigająca często tu bywa i opowiada mi różne historie, na przykład o Hogwarcie. Lubię ich słuchać, bo sam chodziłem do zwykłej szkoły w Little Whinging.
@Fernah Slughorn
- Dzięki, złotko. Ty to potrafisz machnąć komplementem.
Miał już parę lat na karku, ale nikt mu jeszcze nigdy nie powiedział, że posiadał w sobie jakiekolwiek ilości wdzięku, a usłyszenia czegoś takiego po przygrzmoceniu łbem o ladę nie spodziewał się zupełnie.
- Ha, może powinni dodać jakieś premie za polecanie produktów przy ladzie.
Silas nie miał zielonego pojęcia, że kiedyś owszem - coś takiego będzie standardem, ale nie będzie to standardem przyjemnym dla pracowników. Dobrze, że tylko taką myśl rzucił, a nie, że to postanowił wprowadzić w życie, bo by pewnie na nazwisko Cresswell pluto już na wieki wieków. Wolał budować ze sobą skojarzenia pozytywne, na przykład serwując im nie do końca wyśmienite, ale na pewno zjadliwe potrawy w Dziurawym Kotle.
- Ooo, a może po prostu mają pecha? Jestem żywym dowodem tego, że ta cała magia potrafi być naprawdę psotliwa...
A później powiedział, że zaraz wraca, by sekundę później zniknąć na zapleczu. Przyniósł jej zamówienie gdziekolwiek usiadła. Miał coraz większą wprawę w noszeniu tacy - nie chwiał się z nią już, chociaż całość podtrzymywał zaledwie jedną ręką.
- Smacznego, Fern.
Nieco ubogi wygląd dania nie zachęcał, ale pierwsze wrażenie naprawiała naprawdę solidna porcja.
- Co do Quidditcha, hoho, rozmawiasz z kimś, dla kogo najlepszym zagraniem tego meczu było uderzenie w pętlę z prędkością pędzącej lokomotywy. A tak na serio, to trzymałem kciuki za Harpie, ale nie z przyczyn czysto sportowych... Ich ścigająca często tu bywa i opowiada mi różne historie, na przykład o Hogwarcie. Lubię ich słuchać, bo sam chodziłem do zwykłej szkoły w Little Whinging.
@Fernah Slughorn