01.05.2024, 00:28 ✶
Informacja o pożarze w danym lokalu rozeszła się po dzielnicy dosyć szybko jak na okoliczności, które badaliście swoimi spojrzeniami. Brygadziści, podobnie jak i wy, doszli do wniosku, że płomienie pojawiły się i rozeszły po tym miejscu z nagłym impetem, nie udało się im ani wam odnaleźć widocznych śladów inicjacji pożaru. Nie były to kominek, kuchenka... brak innych przedmiotów mogących stanowić źródło zapłonu - mugolskich urządzeń, lampy naftowej, nic nie wskazywało też na to, aby winowajcą była świeca stojąca na maleńkiej etażerce (a raczej jej resztki obklejające osmolony świecznik).
Ciężko było wam ocenić, czy budynek został jakoś zewnętrznie spenetrowany... ale być może coś umknęło waszym mało spostrzegawczym oczom?
Wnętrze mieszkania zostało spalone niemal doszczętnie - ofiarami padły rzeczy osobiste, meble, ubrania, fotografie, dokumenty... dobytek Alanny przypominał teraz czarne sterty spalenizny. Uchowało się to, czego nie mogły strawić płomienie. Metalowe elementy odzieży, takie jak guziki. Klamki. Lusterko, resztki szczotki. Metalowe elementy spajające włosie pędzelków z najpewniej drewnianym uchwytem. Popękane szkło. Garnki. Generalnie dużo przedmiotów codziennego użytku, których nikt stąd nie zabrał.
Cóż się tu stało?
Tego musieliście się domyślić, ale była jedna rzecz, bardzo istotna - niczego po pożarze stąd chyba nie zabrano. Niczego dużego. Gdybyście zechcieli odsunąć jakiś ledwo ocalały mebel, Louvain zauważył, że w miejscu, gdzie stał, podłoga była czystsza. Gdyby ktoś wyniósł stąd martwe ciało, efekt pozostałby pewnie podobny... a i możliwe było, że miejsce zostałoby lepiej zabezpieczone.
Lepiej, a nie w ogóle. Bo zabezpieczone zostało. Rzuciłeś nieudane zaklęcie i jedynym czego mogłeś być pewien, było to, że nie uleciało w niebyt - otarło się o jakieś zabezpieczenie, potencjalnie alarm Brygady Uderzeniowej - w chwili przekroczenia przez was progu mieszkania, jego autor prawdopodobnie ruszył w waszym kierunku. Mieliście bardzo mało czasu na oględziny.
Ciężko było wam ocenić, czy budynek został jakoś zewnętrznie spenetrowany... ale być może coś umknęło waszym mało spostrzegawczym oczom?
Wnętrze mieszkania zostało spalone niemal doszczętnie - ofiarami padły rzeczy osobiste, meble, ubrania, fotografie, dokumenty... dobytek Alanny przypominał teraz czarne sterty spalenizny. Uchowało się to, czego nie mogły strawić płomienie. Metalowe elementy odzieży, takie jak guziki. Klamki. Lusterko, resztki szczotki. Metalowe elementy spajające włosie pędzelków z najpewniej drewnianym uchwytem. Popękane szkło. Garnki. Generalnie dużo przedmiotów codziennego użytku, których nikt stąd nie zabrał.
Cóż się tu stało?
Tego musieliście się domyślić, ale była jedna rzecz, bardzo istotna - niczego po pożarze stąd chyba nie zabrano. Niczego dużego. Gdybyście zechcieli odsunąć jakiś ledwo ocalały mebel, Louvain zauważył, że w miejscu, gdzie stał, podłoga była czystsza. Gdyby ktoś wyniósł stąd martwe ciało, efekt pozostałby pewnie podobny... a i możliwe było, że miejsce zostałoby lepiej zabezpieczone.
Lepiej, a nie w ogóle. Bo zabezpieczone zostało. Rzuciłeś nieudane zaklęcie i jedynym czego mogłeś być pewien, było to, że nie uleciało w niebyt - otarło się o jakieś zabezpieczenie, potencjalnie alarm Brygady Uderzeniowej - w chwili przekroczenia przez was progu mieszkania, jego autor prawdopodobnie ruszył w waszym kierunku. Mieliście bardzo mało czasu na oględziny.
Rodolphusie - nie mogę uznać ci rzutu wykonanego w offtopie. Nic na tym nie tracisz, bo i tak był nieudany, ale pamiętaj proszę o rzucaniu na statystyki w tematach fabularnych.
Mistrz gry nie kontynuuje rozgrywki, ale zainterweniuje, jeżeli wasze postacie nie opuszczą mieszkania w ciągu kilkunastu minut.
@Louvain Lestrange @Nicholas Travers @Rodolphus Lestrange
Mistrz gry nie kontynuuje rozgrywki, ale zainterweniuje, jeżeli wasze postacie nie opuszczą mieszkania w ciągu kilkunastu minut.@Louvain Lestrange @Nicholas Travers @Rodolphus Lestrange