01.05.2024, 17:44 ✶
Kochałem Flynna, ale zwariować z nim można było. Pomijając te wszystkie noce, kiedy czekałem na niego, niepewny, czy wróci, te wszystkie kłótnie rozwalające mi serce na drobne kawałki... albo też przyczepę rozwalające, to jeszcze newsy o kolejnych osobach, które miały na Flynna chrapkę. I on mi mówił, że to tylko to.
Spodziewałem się tego. Spodziewałem się dokładnie tego. Miałem marną nadzieję, że może jednak to nie kolejny zły oprych, który mógł nam zagrażać... Ale jeśli nie byłby oprychem, to kim? Przyjacielem? A może kochankiem...? Ciekawe, ilu to ich było na jego drodze, nim postanowił wrócić do mnie i do cyrku.
Zacisnąłem usta, zamarłem. Myślałem intensywnie, ale przed sobą miałem Flynna obgryzającego paznokcie. Jak on miał sobie poradzić z Fontaine albo tym całym Dante, skoro panikował z powodu liściku...? Chciałem go chronić, byłem gotów to robić, ale jak mogłem, skoro chował śmieci pod dywan, zamiast je zawlec pod mój nos, bym ujrzał jego dzieło. I przede wszystkim poczuł ten paskudny swąd.
- Jak tak dalej pójdzie, to ktoś umrze... Ja umrę - odparłem do niego. Nie doprowadzał mnie swoim byciem do szewskiej pasji, on mnie doprowadzał do skraju niepewności, a ja nie mogłem tak funkcjonować. Musiałem wiedzieć by jakoś chronić. Cały cyrk. Nie tylko siebie i jego, ale też resztę naszej rodziny.
- Kolejny niebezpieczny, nieprzyjemny typ kręci się wokół, a ja nawet nie wiem, kto to Dante i czym mu podpadłeś... Skup się, Flynn. Potrzebuję informacji. Przekażesz mi je czy mam szukać tej całej Lukrecji? - zapytałem, bo sam już nie wiedziałem, w jaki sposób mógłbym przemówić Flynnowi do rozsądku. Szantażem? Choć ciekawe, czy poznawanie jego starych znajomych mogło podchodzić pod szantaż... Pewnie nawet go to nie obejdzie, ale przynajmniej próbowałem.
- Mów, co wiesz... Nie zmuszaj mnie, żebym cię zmuszał do czegokolwiek. Wolę byś to zrobił dobrowolnie - odparłem do niego jak najbardziej poważnie i złapałem go zaraz za dłonie by znowu sobie ich nie wpychał do ust. Jego wargi były mi potrzebne wolne, o dziwo wolne, ale żeby właśnie zaczął śpiewać. - Kim jest Dante? Kto to Lukrecja? Cyrk nie jest bezpieczny, póki ukrywasz przede mną takie sprawy - zauważyłem, powiedziałem to głośno, żeby był tego świadom. Szantaż emocjonalny?
Spodziewałem się tego. Spodziewałem się dokładnie tego. Miałem marną nadzieję, że może jednak to nie kolejny zły oprych, który mógł nam zagrażać... Ale jeśli nie byłby oprychem, to kim? Przyjacielem? A może kochankiem...? Ciekawe, ilu to ich było na jego drodze, nim postanowił wrócić do mnie i do cyrku.
Zacisnąłem usta, zamarłem. Myślałem intensywnie, ale przed sobą miałem Flynna obgryzającego paznokcie. Jak on miał sobie poradzić z Fontaine albo tym całym Dante, skoro panikował z powodu liściku...? Chciałem go chronić, byłem gotów to robić, ale jak mogłem, skoro chował śmieci pod dywan, zamiast je zawlec pod mój nos, bym ujrzał jego dzieło. I przede wszystkim poczuł ten paskudny swąd.
- Jak tak dalej pójdzie, to ktoś umrze... Ja umrę - odparłem do niego. Nie doprowadzał mnie swoim byciem do szewskiej pasji, on mnie doprowadzał do skraju niepewności, a ja nie mogłem tak funkcjonować. Musiałem wiedzieć by jakoś chronić. Cały cyrk. Nie tylko siebie i jego, ale też resztę naszej rodziny.
- Kolejny niebezpieczny, nieprzyjemny typ kręci się wokół, a ja nawet nie wiem, kto to Dante i czym mu podpadłeś... Skup się, Flynn. Potrzebuję informacji. Przekażesz mi je czy mam szukać tej całej Lukrecji? - zapytałem, bo sam już nie wiedziałem, w jaki sposób mógłbym przemówić Flynnowi do rozsądku. Szantażem? Choć ciekawe, czy poznawanie jego starych znajomych mogło podchodzić pod szantaż... Pewnie nawet go to nie obejdzie, ale przynajmniej próbowałem.
- Mów, co wiesz... Nie zmuszaj mnie, żebym cię zmuszał do czegokolwiek. Wolę byś to zrobił dobrowolnie - odparłem do niego jak najbardziej poważnie i złapałem go zaraz za dłonie by znowu sobie ich nie wpychał do ust. Jego wargi były mi potrzebne wolne, o dziwo wolne, ale żeby właśnie zaczął śpiewać. - Kim jest Dante? Kto to Lukrecja? Cyrk nie jest bezpieczny, póki ukrywasz przede mną takie sprawy - zauważyłem, powiedziałem to głośno, żeby był tego świadom. Szantaż emocjonalny?