Xenophilius nie miał pojęcia, że powiedział coś, co obraziło dziewczynę ducha. Był to przecież komplement, tak? Skoro Olivia powiedziała o ładnych okularach, poszedł w tym kierunku, ale ocenił jej włosy. Uczesanie. Te dwa kucyki. Lecz kiedy Marta się na nich wydarła, sparaliżował go na moment strach. Przełknął ślinę, energicznie kiwając głową na słowa, a raczej pytanie starszej koleżanki, że tak, potrzebuje on widocznie korepetycji z tego tematu, tej lekcji. Jeżeli miał kiedyś mieć żonę, będzie musiał umieć jakoś ją podejść, poderwać, cokolwiek.
Szturchnięty, spojrzał na Quirke, zgadzając się na jej propozycję, że powinni opuścić tę łazienkę. Już mu wystarczy na ten moment przyjemności z uczniowskimi duchami. Zaczął się zastanawiać, czy każdy uczeń tak dziczeje po śmierci w tej szkole.
Opuścić tej łazienki, Marta nie pozwoliła Xenophiliusowi, spływając znów w dół, kiedy jeszcze rzucił innymi słowami ją opisującymi. Szukał w głowie argumentów wyjaśniających swoje powiedzenia. Palnął coś, co zostało źle najwyraźniej odebrane.
Olivia próbowała załagodzić sytuację. I akurat nie o łazienkę mu chodziło. Ale rozwiązanie problemu było jakby, pomocne?
Trochę już obawiał się rozmawiać z Martą. Ale spojrzał w jej kierunku. To spojrzenie było wręcz przerażające, jak wpatrywała się w jego starszą koleżankę.
- Jesteś odważna! Sławna! Nie wiesz jak zginęłaś. Ale spójrz na to… inaczej? Może i są tacy, co Ci dokuczają. Ale są inni, co chcą zrozumieć Twoją sytuację? Dużo się o Tobie mówi? Przeżyłaś… jako duch?
To się teraz poczuł męsko jak na dzieciaka z pierwszego roku edukacji tej szkoły. Choć nie był pewny czy to pomoże, ale próbował? Nie był pewny swoich słów, ale chciał może tym sposobem podnieść pewne wartości w nieżyjącej osobie? Skąd on wytrzasnął takie słownictwo? Jakich książek się naczytał?