Nicholas słynął z tego, że był najczęściej małomówny. Więcej robił, niżeli produkował się w słowach. Być może też z tego względu, było to jednym z plusów zostania niewymownym? Bycie chodzącą zagadką dla wielu osób, było również jego atutem. O sobie, nie mówi niemal nic. Znają go tylko Ci, których do siebie dopuszcza.
Pozwolił ciotce zająć się przygotowaniami herbaty. Choć jak to kobiety mają w zwyczaju, do napoju musi być coś słodkiego. Nie musiał przepraszać. Ale zobowiązany został jakoś wewnętrznie do tego, gdyż mógł zabrać jej dzisiejszy cenny czas, jaki mogła mieć zaplanowany na coś innego. I tak będzie starał się go nie zabrać zbyt wiele. Ulubiony bratanek. To było przecież tak dawno temu… Czy nadal tak jest?
Kiedy kobieta wróciła do salonu, stawiając tacę na stole, podszedł i zajął wolne miejsce na krześle. Odebrał swoją filiżankę, stawiając przed sobą, zapełnioną herbatą. Lubił w swojej ciotce to, że potrafiła także przechodzić do sedna sprawy.
Uniósł na nią swoje niebieskie, chłodne oczy, słuchając pytania, jak i później stwierdzenie, że przecież o sprawy rodzinne, powinien przecież pytać Fergusa.
- Odwiedzenie Fergusa, wiązałoby się z ponownymi odwiedzinami w rezydencji. Deliah potrafi być męcząca i dociekliwa.Przyznał powód z westchnięciem. Już ostatniego miesiąca dostał od niej wyjca w sprawie Theona, że miał się stawić na rozmowę. Nawet ojciec na niego czekał. Odczuwał wtedy coś na wzór wezwania na dywanik, za nie wywiązanie się z wcześniejszego polecenia. Na szczęście wiedział w sprawie brata tyle, ile mógł wiedzieć nawet od niego samego. A babka uspokoiła się w końcu.
- Dlatego zwróciłem się do Ciebie o rozmowę. Jeżeli Twoja wiedza nie okaże się pomocna, wtedy nie pozostanie mi nic innego, jak spotkać z Fergusem.
Nie zwykł nazywać statusem Deilah i Fergusa dziadkami. Wyrósł z tego, woląc zwracać się już imiennie. Co innego rodzice.
- Jakie są stosunki naszej rodziny z Greybackami?
Rzucił pierwsze pytanie. Nie ruszając filiżanki, która była co prawda obrzydliwa swoim wyglądem. Herbata i tak była gorąca, więc poczekał aż ostygnie. Oparł się wygodniej plecami o oparcie krzesła, założył nogę na nogę, ręce na udzie i obserwował ciotkę uważnie.
Pytanie zadał bezpośrednio. Nigdy jakoś nie interesował się za bardzo więziami rodzinnymi z innymi klanami. Może poza tym, skąd pochodziła jego matka. Ale dalej, nie uważał to za pożyteczną wiedzę. Teraz jednak, kiedy Robert Mulciber poprosił o informacje, zrozumiał jak cenna może być ta wiedza. Ale czy tylko dlatego?