Nie było to wcale takie proste, ignorowanie tego, co działo się wokół. Szczególnie, kiedy przez te szepty zaczął przebijać się głos Astarotha. Jej brata, kochanego młodszego braciszka. - On tu jest, znowu, nie zawiedź mnie teraz. - Wiedziała o kogo chodzi, ten wampir zabrał mu życie. Tylko, co właściwie robił tutaj Astaroth o tej porze, może niepotrzebnie się w coś wplątał, może te drzewa skutecznie dawały cień, który chronił go od słońca, które mogło przynieść mu śmierć.
Musiała działać, nie mogła stać jak kołek wiedząc, że coś mu grozi. Nie mogła go zawieść po raz kolejny, już raz nie zdążyła go uratować, przez to teraz nie żył tak do końca. To była jej wina, tylko i wyłącznie jej wina. Na pewno nie pozwoli na to, żeby się to powtórzyło.
Usłyszała głoś Florence. Przez co zatrzymała się nim weszła głębiej. Poczuła jej palce zaciskające się na swoim nadgarstku. Bulstrode od zawsze była trochę jej sumieniem, głosem rozsądku, którego jej brakowało, jednak czy i w tym momencie powinna jej posłuchać. - Astaroth mnie potrzebuje, muszę mu pomóc. - Powinna zrozumieć, na pewno zrozumie, co jeśli chodziłoby o Oriona, czy Atreusa, na pewno też nie stałaby w miejscu. Yaxley wydawała się być o tym święcie przekonana.
Odwróciła się do niej, kiedy ta zwróciła się do niej imieniem i nazwiskiem. Odetchnęła głęboko. Może miała rację? Czy to możliwe, że w tym miejscu znalazło się tyle znajomych jej osób, które nagle potrzebowały jej pomocy, w tym jej młodszy brat wampir? Nie, to nie było możliwe. Dała się oszukać, to nie mogła być prawda. Jeszcze chwilę temu była skłonna wejść tam bez mniejszego oporu, teraz jednak wiedziała, że nie może tego zrobić. Coś z niej drwiło, te szepty wiedziały, gdzie uderzyć. Tylko jak to w ogóle było możliwe?
Gałąź ruszyła w ich kierunku, nie mogła pozwolić na to, by Florence stała się krzywda. Gdyby była tutaj sama, zapewne po prostu by odskoczyła, ale nie była. Wiedziała, że tym razem musi postąpić inaczej. Zawtórowała Bulstrode i machnęła różdżką, chciała wyczarować ścianę, która oddzieli je od tej gałęzi.
- Czy chce nam coś pokazać, a może wpakować nas do środka, byśmy stały się jednym z takich drzew? - Nie miała pojęcia, jak one właściwie działają, ale też chyba wolałaby tego nie sprawdzić na swojej własnej skórze.
Sukces!