04.05.2024, 01:11 ✶
Thoran od zawsze dogadywał się lepiej z Geraldine niż z tobą, ale to było dosyć oczywiste. Przyjście na świat bliźniaków to była rzadkość, prawda? Nie mogłeś mieć im tego za złe. Ściany domostwa, jakie zamieszkiwaliście, pełne było ich wspólnych zdjęć. Czasami zastanawiało cię, dlaczego cię na nich nie ma, ale nawet przez myśl ci nie przeszło, że twój brat nie był twoim bratem, tylko jakimś dziwnym bytem chuj wie skąd, który dodał się na fotki, a kiedy nie mógł zmieścić tam swojej szpetnej facjaty, był zmuszony cię wygumkować...
Pewnego dnia postanowił wygumkować cię na serio.
Zaprosił cię na nocną przejażdżkę konną. Super. Miał nawet tego swojego fajnego konia, o którego pokłócił się z ojcem. Zgodziłeś się, a jeżeli normalnie byś się na to nie zgodził, zgodziłeś się chociaż nie wiedziałeś do końca dlaczego. I bardzo, ale to bardzo szybko tego pożałowałeś. Galopowaliście w najlepsze, kiedy on nagle powiedział swojemu koniowi prrrr, a twój dalej biegł i biegł jak opętany. Przez pola, łąki, lasy, gnał przed siebie i gnał, a kiedy nie miał już kompletnie siły i zatrzymał się, wciąż nie mogłeś z niego (kurwa!!) zejść. Byłeś przyklejony do siodła, zaraz będzie robiło się jasno, nie mogłeś się stąd teleportować, a to zwierzę nie dowiezie cię do domu. I tak utknąłeś na środku nicości i musiałeś pogodzić się z tym, że następnego dnia rodzina odnajdzie tego konia, a ciebie nie, bo zostanie po tobie kupka popiołu. No... chyba że komuś uda się znaleźć cię na czas i rozproszyć zaklęcie o sile
przerzucając kość w dowolnej liczbie prób i otrzymując +5 za każdą ocenę powyżej trolla.
Pewnego dnia postanowił wygumkować cię na serio.
Zaprosił cię na nocną przejażdżkę konną. Super. Miał nawet tego swojego fajnego konia, o którego pokłócił się z ojcem. Zgodziłeś się, a jeżeli normalnie byś się na to nie zgodził, zgodziłeś się chociaż nie wiedziałeś do końca dlaczego. I bardzo, ale to bardzo szybko tego pożałowałeś. Galopowaliście w najlepsze, kiedy on nagle powiedział swojemu koniowi prrrr, a twój dalej biegł i biegł jak opętany. Przez pola, łąki, lasy, gnał przed siebie i gnał, a kiedy nie miał już kompletnie siły i zatrzymał się, wciąż nie mogłeś z niego (kurwa!!) zejść. Byłeś przyklejony do siodła, zaraz będzie robiło się jasno, nie mogłeś się stąd teleportować, a to zwierzę nie dowiezie cię do domu. I tak utknąłeś na środku nicości i musiałeś pogodzić się z tym, że następnego dnia rodzina odnajdzie tego konia, a ciebie nie, bo zostanie po tobie kupka popiołu. No... chyba że komuś uda się znaleźć cię na czas i rozproszyć zaklęcie o sile
Rzut 1d100 - 58
przerzucając kość w dowolnej liczbie prób i otrzymując +5 za każdą ocenę powyżej trolla.
Niniejsza wiadomość jest wstępem / zaczepką wydarzenia Doppelganger.