21.12.2022, 20:17 ✶
- Masz na myśli rodzinę Lupin? Tak, słyszałem o nich, czytałem też ich publikacje dotyczące eliksiru tojadowego.- czytał bardzo dużo na każdy temat związany z likantropią a jednak do tego rodu jeszcze się nie wybrał. Najprędzej właśnie tam mógłby znaleźć chętnych do współudziału w badaniach lecz nie znał stamtąd nikogo na tyle aby im przedstawić ten plan. Była jeszcze rodzina Greyback… ale i tak wolał zacząć od Erika. Uparł się na niego jak nikt inny, no po prostu tylko jemu mógł przedstawić swój zawiły plan, zamysł i cele, które chce osiągnąć. Był na początku bardzo długiej drogi, która być może mogła sprowadzić na niego niebezpieczeństwo ale i tak się nie zraził. Jego umysł był mocno przesiąknięty pragnieniem sukcesów więc gotów był ponieść wszelkie koszta, jeśli uzyska gwarancję choćby najmniejszych powodzeń i dodatkowych informacji.
Zadbał o to aby mimiką nie zdradzać zbyt gorliwego zapału. Ot, zachowywał się jakby rozmawiali o polityce. Pełna kultura. Trochę się spiął kiedy Erik obrzucił go niedowierzającym spojrzeniem. Powinien być przygotowany na taką reakcję ale skoro nie uniósł się i nie wyszedł stąd trzaskając drzwiami to była nadzieja na sukces. Zawsze coś.
- Szukam chętnych wśród najsilniejszych a tych nie jest specjalnie dużo.- niejako też go komplementował, celowo aby zmiękczyć grunt i być może zachęcić go bardziej pozytywnego rozważania sytuacji. Czekał w milczeniu aż Longbottom zbierze myśli. Naprawdę starał się go nie pospieszać ale wewnątrz aż płonął ze zniecierpliwienia.
- Nieodpowiedzialne i głupie jeśli chciałbym się zabrać do tego samodzielnie. Nazwałbym to raczej bardzo niebezpiecznym zadaniem.- a jednak brakowało na jego twarzy jakiegokolwiek przejawu strachu czy niepewności.
- Zdaję sobie sprawę, że odstawienie na jedną pełnię eliksiru tojadowego może wywołać w organizmie szok. Jednak mając u boku sprawdzonych uzdrowicieli, a do tego odpowiednio silnych współpracowników sytuację możemy mieć pod kontrolą. Kilkoro potężniejszych czarodziejów jest w stanie utrzymać wilkołaka w bezruchu przez kilka minut. Do tego odpowiednio zaklęte łańcuchy i krąg spowalniający ruchy… znalazłbym odpowiednio silny zespół aby pobranie krwi odbyło się w sposób jak najmniej inwazyjny. Miejsce zostałoby starannie wybrane aby w promieniu kilkunastu kilometrów nie było żywej duszy.- przestawił mu ledwie zarys tego, co widział oczami wyobraźni. Wymagało to wielu zaufanych osób ale był pewien, że je znajdzie. Miał też nadzieję, że i Erik poleci swoich zaufanych przyjaciół, którzy mogliby mieć odwagę wziąć w tym udział. Niech tylko się zgodzi…
- Niebezpieczne nie oznacza niemożliwe, Eriku. Jest to trudne ale nie jesteśmy słabymi czarodziejami. Mamy możliwości panować nad sytuacją, jeśli plan zostanie starannie opracowany. - dodał nieco mniej natarczywym tonem. Pokazywał mu, że wbrew pozorom nie jest szalony - stara się patrzeć na sytuację z wielu stron i bierze pod uwagę kilka scenariuszy.
Zadbał o to aby mimiką nie zdradzać zbyt gorliwego zapału. Ot, zachowywał się jakby rozmawiali o polityce. Pełna kultura. Trochę się spiął kiedy Erik obrzucił go niedowierzającym spojrzeniem. Powinien być przygotowany na taką reakcję ale skoro nie uniósł się i nie wyszedł stąd trzaskając drzwiami to była nadzieja na sukces. Zawsze coś.
- Szukam chętnych wśród najsilniejszych a tych nie jest specjalnie dużo.- niejako też go komplementował, celowo aby zmiękczyć grunt i być może zachęcić go bardziej pozytywnego rozważania sytuacji. Czekał w milczeniu aż Longbottom zbierze myśli. Naprawdę starał się go nie pospieszać ale wewnątrz aż płonął ze zniecierpliwienia.
- Nieodpowiedzialne i głupie jeśli chciałbym się zabrać do tego samodzielnie. Nazwałbym to raczej bardzo niebezpiecznym zadaniem.- a jednak brakowało na jego twarzy jakiegokolwiek przejawu strachu czy niepewności.
- Zdaję sobie sprawę, że odstawienie na jedną pełnię eliksiru tojadowego może wywołać w organizmie szok. Jednak mając u boku sprawdzonych uzdrowicieli, a do tego odpowiednio silnych współpracowników sytuację możemy mieć pod kontrolą. Kilkoro potężniejszych czarodziejów jest w stanie utrzymać wilkołaka w bezruchu przez kilka minut. Do tego odpowiednio zaklęte łańcuchy i krąg spowalniający ruchy… znalazłbym odpowiednio silny zespół aby pobranie krwi odbyło się w sposób jak najmniej inwazyjny. Miejsce zostałoby starannie wybrane aby w promieniu kilkunastu kilometrów nie było żywej duszy.- przestawił mu ledwie zarys tego, co widział oczami wyobraźni. Wymagało to wielu zaufanych osób ale był pewien, że je znajdzie. Miał też nadzieję, że i Erik poleci swoich zaufanych przyjaciół, którzy mogliby mieć odwagę wziąć w tym udział. Niech tylko się zgodzi…
- Niebezpieczne nie oznacza niemożliwe, Eriku. Jest to trudne ale nie jesteśmy słabymi czarodziejami. Mamy możliwości panować nad sytuacją, jeśli plan zostanie starannie opracowany. - dodał nieco mniej natarczywym tonem. Pokazywał mu, że wbrew pozorom nie jest szalony - stara się patrzeć na sytuację z wielu stron i bierze pod uwagę kilka scenariuszy.