04.05.2024, 23:40 ✶
- Przyznam, że to nader trafne porównanie - przyznałem, pozwalając sobie na zaśmianie się. Beztroskie i głębokie. Nic dziwnego, że śmiałem się z własnego obycia, stylu życia. Nie ukrywałem, że dla mnie liczyła się wyjątkowość, oryginalność, staranność, więc usłyszeć opinię, może bardziej porównanie, jakobym był takim smokiem z bajek, który gromadził kosztowności dla własnej aprobaty... jak najbardziej mi to odpowiadało, a że miałem okazję zaznać mugolskich bajek, to znał kilka ciekawych baśni właśnie z udziałem smoków. Pewien wykradł księżniczkę i jej pilnował... Miałem wiele z nim wspólnego, bo też miałem w swoim zamku pewną turecką piękność, której już nigdy nie oddałem nikomu, szczególnie jej rodzicom. Aczkolwiek niekiedy wypożyczałem ją im na kilka dni... A właściwie jej pozwalałem na wizyty u tych bezduszników.
- Tobie, moja droga, również uroku osobistego nie brakuje... Ale jesteś artystką! Jak mogłoby być inaczej, skoro masz we krwi występy? - zauważyłem ożywiony, obserwując ją w ruchu, w tańcu pomiędzy stolikiem a szafką. Nie potrafiła usiedzieć w miejscu. Była pełna energii, wigoru. Dokładnie tak jak ja lata temu. Nie potrafiłem usiedzieć w miejscu, przez co pakowałem się w tarapaty, ale takie tarapaty, z których jakoś wychodziłem z twarzą, hah.
Uśmiechnąłem się do Elki i wzniosłem niemy toast, pozwalając sobie na wypicie całej lemoniady, która znajdowała się w mojej szklance.
- Dziękuję ci za przepyszną lemoniadę, za ciasto. Tak jak wspominałem, zapraszam przy najbliższej okazji do siebie... Gdybym mógł jakoś ci pomóc, Elko, to zapraszam do kontaktu - odparłem, wstając ze swojego miejsce i poprawiając marynarkę. Skłoniłem się jej lekko. - Wybacz, za ten pośpiech, ale może jestem szczęśliwym bogaczem, ale również zapracowanym... Jakby nie patrzeć, fortuna nie bierze się znikąd, więc obowiązki wzywają. Miłego dnia, do zobaczenia - usprawiedliwiłem się i pozwoliłem sobie na pożegnanie, zdecydowanie łamiące jakiekolwiek obyczaje, dobry smak na salonach, gdyż po prostu postąpiłem tych kilka kroków by ucałować Elaine w policzek i delikatnie przytulić do siebie na pożegnanie. Już wcześniej złamała tę granicę, więc uważałem za stosowne postąpić podobnie przy pożegnaniu. Poza tym to był zaszczyt dotykać dziewczę, które było w stanie zamknąć siebie w ciasnej skrzyni.
Po pożegnaniu pozwoliłem sobie na opuszczenie przyczepy i odfrunięcie daleko przed siebie, do zamku, do domu Pana Smoka, gdzie gromadził swoje skarby.
- Tobie, moja droga, również uroku osobistego nie brakuje... Ale jesteś artystką! Jak mogłoby być inaczej, skoro masz we krwi występy? - zauważyłem ożywiony, obserwując ją w ruchu, w tańcu pomiędzy stolikiem a szafką. Nie potrafiła usiedzieć w miejscu. Była pełna energii, wigoru. Dokładnie tak jak ja lata temu. Nie potrafiłem usiedzieć w miejscu, przez co pakowałem się w tarapaty, ale takie tarapaty, z których jakoś wychodziłem z twarzą, hah.
Uśmiechnąłem się do Elki i wzniosłem niemy toast, pozwalając sobie na wypicie całej lemoniady, która znajdowała się w mojej szklance.
- Dziękuję ci za przepyszną lemoniadę, za ciasto. Tak jak wspominałem, zapraszam przy najbliższej okazji do siebie... Gdybym mógł jakoś ci pomóc, Elko, to zapraszam do kontaktu - odparłem, wstając ze swojego miejsce i poprawiając marynarkę. Skłoniłem się jej lekko. - Wybacz, za ten pośpiech, ale może jestem szczęśliwym bogaczem, ale również zapracowanym... Jakby nie patrzeć, fortuna nie bierze się znikąd, więc obowiązki wzywają. Miłego dnia, do zobaczenia - usprawiedliwiłem się i pozwoliłem sobie na pożegnanie, zdecydowanie łamiące jakiekolwiek obyczaje, dobry smak na salonach, gdyż po prostu postąpiłem tych kilka kroków by ucałować Elaine w policzek i delikatnie przytulić do siebie na pożegnanie. Już wcześniej złamała tę granicę, więc uważałem za stosowne postąpić podobnie przy pożegnaniu. Poza tym to był zaszczyt dotykać dziewczę, które było w stanie zamknąć siebie w ciasnej skrzyni.
Po pożegnaniu pozwoliłem sobie na opuszczenie przyczepy i odfrunięcie daleko przed siebie, do zamku, do domu Pana Smoka, gdzie gromadził swoje skarby.