21.12.2022, 22:34 ✶
Oczywiście, że mogła go ignorować, natomiast spodziewała się, że wtedy Sauriel będzie się wspinać na wyżyny swoich możliwości i tylko bardziej będzie ją wkurzać. Bo wyglądał na takiego, co to zrobi wiele, żeby wyszło na jego. A ignorowanie takiego, jeśli chciał atencji? Hooo! Sama nie była żadną wielką fanką sportu. Quidditch? Nawet nie próbowała, panicznie bała się wysokości i latania na miotle – ot, nie da się być idealnym, choć bardzo się starała i chciała.
- Tak? Niby czym? – niespecjalnie nawet próbowała go obrazić, nie o to chodziło. Raczej o to, że mało była zainteresowana jakimkolwiek oczarowaniem – i bardzo w to powątpiewała.
- Heh – tylko tyle zdołała z siebie wyrzucić na to wyznanie o współczuciu. Czy było szczere? Może. Ile o niej wiedział? Czy cokolwiek więcej niż miesiąc temu? Wiedział jak wyglądał jej ostatni rok? Czym się zajmowała? Czy wiedział do jakiego domu w Hogwarcie uczęszczała? Kiedy ma urodziny i ile ma lat? Bo ona nie mogła tego wszystkiego powiedzieć o nim, ledwie to, że był od niej trochę młodszy i że pewnie dlatego go słabo kojarzyła ze szkoły. No i skoro został przydzielony do innego domu, to tym bardziej. A no i to, że był nieciekawym typem. Pewnie dlatego rodzice chcieli ich spiknąć. A być może chodziło o coś więcej. - Co za różnica komu? Efekt ten sam – to mógł być ktokolwiek z rodów czystej krwi. Padło na Sauriela. Jej to nie robiło większej różnicy tak po prostu. - Bo wyglądałeś, jakby ci mugol nasikał na buty – naprawdę musiała go uświadamiać? - A mi powiedzieli co to za spotkanie dwie minuty przed wyjściem, nie zdążyłam nawet zaprotestować – uśmiechnęła się do niego ironicznie. To prawie jakby go obwiniała, że nie stawiał się za mocno rodzicom… ale to nie tak, bo go nie winiła. Wiedziała, że był tu w tak samo patowej sytuacji jak ona sama.
- Pająka łatwo rozdeptać – przypomniała mu oczywistość. Ale to już po tym, jak przewróciła oczami na ten jego tekst o sukieneczce. Victoria odruchowo mocniej zacisnęła pod stolikiem uda.
- Tak? Niby czym? – niespecjalnie nawet próbowała go obrazić, nie o to chodziło. Raczej o to, że mało była zainteresowana jakimkolwiek oczarowaniem – i bardzo w to powątpiewała.
- Heh – tylko tyle zdołała z siebie wyrzucić na to wyznanie o współczuciu. Czy było szczere? Może. Ile o niej wiedział? Czy cokolwiek więcej niż miesiąc temu? Wiedział jak wyglądał jej ostatni rok? Czym się zajmowała? Czy wiedział do jakiego domu w Hogwarcie uczęszczała? Kiedy ma urodziny i ile ma lat? Bo ona nie mogła tego wszystkiego powiedzieć o nim, ledwie to, że był od niej trochę młodszy i że pewnie dlatego go słabo kojarzyła ze szkoły. No i skoro został przydzielony do innego domu, to tym bardziej. A no i to, że był nieciekawym typem. Pewnie dlatego rodzice chcieli ich spiknąć. A być może chodziło o coś więcej. - Co za różnica komu? Efekt ten sam – to mógł być ktokolwiek z rodów czystej krwi. Padło na Sauriela. Jej to nie robiło większej różnicy tak po prostu. - Bo wyglądałeś, jakby ci mugol nasikał na buty – naprawdę musiała go uświadamiać? - A mi powiedzieli co to za spotkanie dwie minuty przed wyjściem, nie zdążyłam nawet zaprotestować – uśmiechnęła się do niego ironicznie. To prawie jakby go obwiniała, że nie stawiał się za mocno rodzicom… ale to nie tak, bo go nie winiła. Wiedziała, że był tu w tak samo patowej sytuacji jak ona sama.
- Pająka łatwo rozdeptać – przypomniała mu oczywistość. Ale to już po tym, jak przewróciła oczami na ten jego tekst o sukieneczce. Victoria odruchowo mocniej zacisnęła pod stolikiem uda.