06.05.2024, 20:28 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06.05.2024, 20:29 przez Isaac Bagshot.)
-Na pewno ją odwiedzę.- Nie widzieli się jedenaście lat i skoro wrócił do kraju, to głupio by mu było wysłać jej po prostu list. Będzie musiał nastawić się na to psychicznie. Nie lubił lecznic ani szpitali. Źle mu się kojarzyły. Odwiedzał takie miejsca, kiedy zbierał materiały do swojej drugiej książki. Ludzie tam zamknięci doświadczyli w swoim życiu niewyobrażalnego bólu oraz cierpienia. Miał więc nadzieję, że Milly będzie w dobrym stanie.
-Skoro tak pan przedstawia sprawę, panie Longbottom, to mogę się zgodzić. Wszyscy jesteśmy częścią tej machiny, to prawda.- Mimo, że narzekał trochę na Boba, to jednak lubił go. Tak jak wszystkich zresztą. Człowiek musiał naprawdę się postarać, żeby Isaac nie pałał do niego sympatią.
Rozchmurzył się nieco i zerknął na Morpheusa, zaciągając papierosem. Mężczyzna wyglądał na przybitego.
- Mam przyjaciółkę, która jest wieszczką. Jej wizje były bardzo bolesne i tylko czasami rysowała to, co widziała. Nikt jednak nie był do końca pewien, co chciała przekazać. Jest niemową i ma na imię Tereska. Głównie komunikowała się oczami. To było… hm….- Zastanowił się, marszcząc lekko brwi.- To było tak, że patrzył jej pan w oczy i wiedział, co chciała przekazać. To było niesamowite. - Westchnął cicho. Zdecydował się opowiedzieć Morpheusowi o Teresce, ponieważ on również wieszczył. Skoro zdecydowali się iść razem do pubu, to fajnie było wymienić się historiami z życia, prawda? Isaac uwielbiał słuchać ciekawostek wypływający z ust jego rozmówców. Każdy człowiek był ciekawy, oraz wyjątkowy! A i Isaac dużo przeżył, więc i on mógł opowiadać. Wolał jednak słuchać, jeśli tylko miał taką możliwość.
- Cos pana trapi, panie Longbottom? - Zdecydował się zapytać, kiedy skończył papierosa i powoli zbliżali się do pubu. Czasami dobrze było się wygadać komuś obcemu, kto nie będzie oceniał a po prostu wysłucha.
-Skoro tak pan przedstawia sprawę, panie Longbottom, to mogę się zgodzić. Wszyscy jesteśmy częścią tej machiny, to prawda.- Mimo, że narzekał trochę na Boba, to jednak lubił go. Tak jak wszystkich zresztą. Człowiek musiał naprawdę się postarać, żeby Isaac nie pałał do niego sympatią.
Rozchmurzył się nieco i zerknął na Morpheusa, zaciągając papierosem. Mężczyzna wyglądał na przybitego.
- Mam przyjaciółkę, która jest wieszczką. Jej wizje były bardzo bolesne i tylko czasami rysowała to, co widziała. Nikt jednak nie był do końca pewien, co chciała przekazać. Jest niemową i ma na imię Tereska. Głównie komunikowała się oczami. To było… hm….- Zastanowił się, marszcząc lekko brwi.- To było tak, że patrzył jej pan w oczy i wiedział, co chciała przekazać. To było niesamowite. - Westchnął cicho. Zdecydował się opowiedzieć Morpheusowi o Teresce, ponieważ on również wieszczył. Skoro zdecydowali się iść razem do pubu, to fajnie było wymienić się historiami z życia, prawda? Isaac uwielbiał słuchać ciekawostek wypływający z ust jego rozmówców. Każdy człowiek był ciekawy, oraz wyjątkowy! A i Isaac dużo przeżył, więc i on mógł opowiadać. Wolał jednak słuchać, jeśli tylko miał taką możliwość.
- Cos pana trapi, panie Longbottom? - Zdecydował się zapytać, kiedy skończył papierosa i powoli zbliżali się do pubu. Czasami dobrze było się wygadać komuś obcemu, kto nie będzie oceniał a po prostu wysłucha.