- To w sumie jak zawsze, leje się krew, nie wiadomo właściwie dlaczego.- Wood również miała za sobą już kilka urazów, zdarzały się też poważniejsze, jednak zazwyczaj były to jakieś pierdoły. No skoro Cameron sobie radził z łataniem jej, to nie mogło być nic skomplikowanego. Uważała, że nie ma sensu chodzić z byle zadrapaniem do skrzydła szpitalnego. Zresztą musiałaby chyba wykupić jakąś kartę stałego klienta, czy coś takiego, bała się, że zaczęto by ją wypytywać, skąd się biorą te urazy. Nie wszyscy rozumieli poświęcenie związane ze sportem - niestety.
Pojawienie się Marty w łazience... nie do końca ją uszczęśliwiło. Słyszała o tym, że nie jest to jeden z przyjemniejszych duchów. Ponoć okropnie marudziła i ciągle płakała, co nie wzbudzało w Heather zbyt pozytywnych myśli. Słyszała jakieś plotki na temat tego, w jaki sposób umarła dziewczyna, wersje nieco się od siebie różniły, może skoro była okazja warto było dowiedzieć się prawy? Z ust tej, która wydawała się być najlepszym źródłem informacji.
- Nie Marto.- Powiedziała pewnym głosem, Heather nie dawała sobie wejść na głowę, nawet jęczącemu duchowi. - To Ty utknęłaś na całe swoje życie po śmierci w damskiej toalecie, naprawdę chcesz dalej dyskutować o tym, kto jest bardziej żałosny?- Nie potrafiła sobie wyobrazić, jak bardzo upokarzające to musiało być. Co to za frajda zostać duchem, który nawiedza szkolny kibel? Żadna. - Jeśli zanim umarłaś też tak histeryzowałaś, to nie ma się co dziwić tej Horny...- Chyba nie do końca zapamiętała nazwisko osoby, do której porównała je Marta. Trudno.
- Jeśli budował ją jakiś Ślizgon, to lepiej ją szybko opuścić. Nie wiadomo, co się tutaj może kryć, oni są nienormalni, lubią tortury.- Tak przynajmniej się jej wydawało, wolała unikać miejsc, które mogli do siebie dostosować.
- Wreszcie mówisz coś mądrego, jednak jesteś swoja dziewczyna. Heather podeszła do Marty i chciała ją klepnąć po plecach, jednak zapomniała o tym, że się nie da, no bo jest duchem...
Marta odleciała kawałek dalej... - Co Ty mi robisz? CHCIAŁAŚ MNIE ZAATAKOWAĆ JAK ONO?