Skoro Rodolphus miał dzisiejszego dnia sporo spraw do załatwienia, Nicholas z niczym na niego nie czekał. Im dłużej go nie było, tym zaczynał się zastanawiać, czy w ogóle zamierzał wrócić na noc. Gdyby było inaczej, najpewniej by go w jakiś sposób poinformował.
Zaraz po pracy, Travers nie mając innych planów, wrócił do siebie i w mieszkaniu zajął się pracą. Nie uzyskał zadowalających informacji w sprawie Greynacka, od swojej ciotki, więc tutaj sprawa stanęła mu w miejscu. Czy rzeczywiście, będzie konieczne udanie się jednak do rezydencji, aby porozmawiać z Fergusem?
Badanie Kniei, Zimnych, Limbo były dla niego bardziej priorytetowymi tematami, niż Greyback. Ale skoro Robert prosił, zaoferował się mu pomóc.
Czekając na powrót Rodolphusa, albo też i nie czekając, ale nie mogąc co prawda od razu zasnąć, Nicholas zagłębił się w lekturze podręcznika dotyczącego Portali i przejść do innych wymiarów. Jak postrzegane jest to przez innych naukowców, czarodziei i czy komuś cokolwiek kiedyś się udało. Miał przy sobie także podręcznik związany z Runami. Nie tylko przypominał sobie zagadnienia z tego przedmiotu, ale chciał spróbować cokolwiek z tego opanować. Choćby do celów przeprowadzania rytuałów. W końcu szukał wciąż zagadnień go interesujących z dziedzin mogących być pokrewnymi z nekromancją.
Godzina zrobiła się dość późna. Siedział w łóżku, czytając dalej podręcznik, aż usłyszał głos Rodolphusa, dobiegający z salonu.
- W sypialni jestem.Oznajmił koledze. Jeżeli chciał do niego dołączyć. Nicholas siedział w piżamie dolnej. Bez górnej jej części. Zaklęcie maskujące mroczny znak, zniknęło i ukazywało tatuaż na lewym przed ramieniu. Różdżka Nicholasa spoczywała na szafce nocnej obok. A że udzielił odpowiedzi, znaczyło to, że nie spał.