07.05.2024, 23:55 ✶
– Przeczucie. Rozumiem. Przeczucia rzeczywiście są ważne – skłamał ugodowo, nie chcąc wchodzić w polemikę z jej przeczuciem, jednocześnie zaznaczając sobie w głowie, że spalona kobieta jednak mogła być czarownicą. Albo, że Brenna miała jakiś Bumowski radar w mózgu, lub czegoś mu nie mówiła, ale nawet jeśli tak by było, to chyba nie chciał roztrząsać tego tematu teraz.
Przeglądanie przewodnika może nie dało mu możliwości na udzielenia dobrych odpowiedzi na każde z jej pytań, ale przynajmniej dało mu trochę do myślenia.
– Z tego co widzę, to lokalnym mieszkańcom, te legendy kojarzą się z tą okolicą – mruknął, podkreślając coś różowym zakreślaczem. Jakie to było satysfakcjonujące. Chyba będzie musiał kupić więcej. – Strasznie mieszają fakty historyczne z historiami o królu Arturze. W zamku Carlise nocował sam sir Gwaine, te lasy to puszcza Inglewood, a tamta kobieta została spalona przez biskupa Athelwood i nazwana ostatnią wiedźmą. Podobno po to, by te ziemie były już zawsze chronione przed złem. Swoją drogą przewodnik strasznie lekko do tego podchodzi. – Oh spalili niewinną kobietę. Hahaha, ale mamy fajny folklor. Chcecie zdecydowanie zbyt drogą kukłę na pamiątkę?
– Myślę, że możesz mieć rację. Z tym wszystkim. Ta krypta... Coś w niej może siedzieć, lub siedziało. – Ale wolałby by jednak dalej było na miejscu. – I te zaginięcia... – Nagle zmarszczył brwi, jakby coś sobie uświadomił. – Ziemie na zawsze chronione przed złem... Ominęli czarną śmierć. No dobrze, to chyba rzeczywiście była niewinna kobieta. Jeśli potrzebowali ochrony, był wśród nich jakiś szemrany czarodziej to żywa ofiara mogłaby wzmocnić tego typu ochronne zaklęcie, a gdyby rytuał powtarzali co rok... Magia byłaby tylko bardziej zasilana. Ale to by było bardzo dziwne, gdyby po tym jednym spaleniu wystarczały tylko słomiane kukły. Musiałoby to być albo bardzo specyficzne zaklęcie, albo bardzo specyficzne kukłt w co raczej wątpię.– Czyżby dodatkowa atrakcją do jego urlopu było potajemne składanie ludzi w ofierze? Super.
Gdy skończył, skinął głową Brennie, że mogą ruszyć w kierunku katedry, by jeszcze jej się na szybko przyjrzeć.
Przeglądanie przewodnika może nie dało mu możliwości na udzielenia dobrych odpowiedzi na każde z jej pytań, ale przynajmniej dało mu trochę do myślenia.
– Z tego co widzę, to lokalnym mieszkańcom, te legendy kojarzą się z tą okolicą – mruknął, podkreślając coś różowym zakreślaczem. Jakie to było satysfakcjonujące. Chyba będzie musiał kupić więcej. – Strasznie mieszają fakty historyczne z historiami o królu Arturze. W zamku Carlise nocował sam sir Gwaine, te lasy to puszcza Inglewood, a tamta kobieta została spalona przez biskupa Athelwood i nazwana ostatnią wiedźmą. Podobno po to, by te ziemie były już zawsze chronione przed złem. Swoją drogą przewodnik strasznie lekko do tego podchodzi. – Oh spalili niewinną kobietę. Hahaha, ale mamy fajny folklor. Chcecie zdecydowanie zbyt drogą kukłę na pamiątkę?
– Myślę, że możesz mieć rację. Z tym wszystkim. Ta krypta... Coś w niej może siedzieć, lub siedziało. – Ale wolałby by jednak dalej było na miejscu. – I te zaginięcia... – Nagle zmarszczył brwi, jakby coś sobie uświadomił. – Ziemie na zawsze chronione przed złem... Ominęli czarną śmierć. No dobrze, to chyba rzeczywiście była niewinna kobieta. Jeśli potrzebowali ochrony, był wśród nich jakiś szemrany czarodziej to żywa ofiara mogłaby wzmocnić tego typu ochronne zaklęcie, a gdyby rytuał powtarzali co rok... Magia byłaby tylko bardziej zasilana. Ale to by było bardzo dziwne, gdyby po tym jednym spaleniu wystarczały tylko słomiane kukły. Musiałoby to być albo bardzo specyficzne zaklęcie, albo bardzo specyficzne kukłt w co raczej wątpię.– Czyżby dodatkowa atrakcją do jego urlopu było potajemne składanie ludzi w ofierze? Super.
Gdy skończył, skinął głową Brennie, że mogą ruszyć w kierunku katedry, by jeszcze jej się na szybko przyjrzeć.