Ruda wgryzała się intensywnie w pączka, był naprawdę smaczny, robiła wszystko, co mogła, żeby dżem nie spływał jej po brodzie, bo to by nie wyglądało zbyt dobrze. Musiała pokazywać, że ma chociaż resztkę kultury, mimo, że tutaj nie było osób, które czekały na jej niepowodzenie z aparatem w dłoni. Co chwila więc przecierała swoją brodę łokciem, czuwając nad tym bardzo mocno.
- Czy już jest zamknięty? Atlas? Czy wsadzili go do pierdla? - Miała nadzieję, że tak, że pozbyli się problemu i że nikomu nie stanie się krzywda. Czasem fajnie było być policjantem i mieć świadomość, że dzięki tobie nikogo więcej taki skurwiel nie skrzywdzi, mimo, że akcja odbywała się po godzinach pracy, to jednak była zadowolona, że się udała.
Heath trochę droczyła się z Erikiem, jednak skoro Brenna została jej nową matką, to chcąc nie chcąc on musiał awansować na rolę wujka. Nie był, aż taki stary, ale nawet ją ta sytuacja bawiła, dlatego ciągnęła ten żart od jakiegoś czasu. Panna Longbottom była przecież starsza, bardziej doświadczona, do tego zachowywała się jak jej pracowa matka. - Nie spodziewałam się, że ryby należą do męczących zajęć, raczej się siedzi i czeka, czeka, na nie wiadomo co. - Zanudziłaby się na śmierć, gdyby miała siedzieć i czekać na to, aż coś złapie. Zresztą przy jej słowotoku pewnie żadna ryba nie chciałaby podpłynąć do wędki, Wood nie umiała być cicho.
- Razem z Dorą złożyłyśmy mu wizytę, ponoć jakiś szemrany typ. - Rzuciła jeszcze do Erika, bo zapytał o Atlasa. - Znalazłyśmy na niego dowody, które przypadkiem znalazły się w ministerstwie. - Wszystko działo się przypadkiem, oczywiście, w końcu przypadki chodzą po ludziach, a ludzie po przypadkach.
Heather czuła się już jako część ich rodziny, mimo, że należała do niej dopiero od kilku miesięcy, nie zakładała w ogóle, że dzięki pracy w brygadzie zyska takie znajomości, jak widać życie było pełne niespodzianek.
- Coś słyszałam, strasznie mnie przeraża to, że oni są między nami. Wiesz, mógł być przecież ze mną w parze, chociażby podczas Beltane, co jeśli wtedy strzeliłby mi zaklęciem niewybaczalnym w plecy, mi, albo komuś z was? - Widać było, że się tym martwi i trochę ją dręczyła myśl, że może jest ich więcej między nimi. Ruda usiadła sobie na jednej z szafek, w ręce nadal miała pączka, którego ciągle jadła.
- Na moje powinniśmy zrobić jakąś listę osób z którymi się zadawał, przecież ten Borgin nie zapadł się pod ziemię. - Musiał gdzieś być, nadal nie do końca rozumiała, jakim cudem tak po prostu wyszedł z ministerstwa, jakby nigdy nic. Powinni go od razu stamtąd wyprowadzić w kajdankach. - Śledzić ich, aż go złapiemy, dobrze, że wiemy na kogo uważać. - Zapamięta to o Aidanie, wiadomo, jak to jest, jeśli ktoś jest partnerem w pracy, to ta relacja może być silniejsza, niż prawo, zresztą sama zrobiłaby dla Brenny wszystko, jeśli od tego mogłoby zależeć życie jej partnerki- przyjaciółki. - Hades to ten duży? - Nie znała jeszcze wszystkich, ostatnio przewijało się kilka nowych twarzy, wolała się więc upewnić o którego chodzi.