08.05.2024, 18:53 ✶
Zdanie "mamy burze" właśnie doszło do zbioru zdań, których nie chciał usłyszeć w swojej przerwie obiadowej. Basilius nie zdążył jednak zapytać czemu mieliby zajmować się burzą, zwłaszcza, że za oknem było przecież coś, co można było uznać za co najwyżej mżawkę, bo jego kuzynka szybko sama zadała to pytanie i jeszcze zdążyła zakłopotać już I tak zakłopotanego stażystę.
Czasami naprawdę był pod wrażeniem tego, jak Florence bez żadnego wysiłku udawało się raz po raz zostać postrachem całego Munga. I może powinien spróbować jakoś uratować biednego Tomsona, ale był na razie zbyt zirytowany przez jednego pacjenta i kłótnię, którą z nim odbył (Ile razy można tłumaczyć, że należy przyjmować eliksir codziennie przez wszystkie zalecane dni, a nie krócej, bo inaczej znowu się skończy na dziale nagłych przypadków. Najwyraźniej przynajmniej pięć. Ale przecież on myslała, że skoro nie ma objawów to już nie musi brać) i nieco zmęczonym tym, że w chwili przerwy musi najwyraźniej ogarniać burzę, by jakoś ratować stażystę. Poza tym prawdę mówiąc czasem w jego interesie było, by dawać Florence straszyć. Wtedy Basilius wychodzi na tego bohatera szpitala, który się jej nie bał i łaskawie zgadzał się pytać ją o rzeczy na prośbę innych, a inni potem podrzucali mu w podziękowaniu jakieś ciasta, dzielił się nimi z Florance, lub byli bardziej zgodni by zamienić się z nim na zmiany.
– Jeśli to Dolores i Fabian to ktoś powinien przeprowadzić im w końcu jakąś interwencję – stwierdził podnosząc się z miejsca, obrzucając jeszcze tęsknym spojrzeniem swój makaron. Chociaż tak jak Florence nie jadał mięsa, to Prewett akurat dbał o to by jego dieta była pożywna i zdrowa. Nie potrzebował przecież jeszcze problemów zdrowotnych spowodowanych złym odżywianiem się. Chociaż nie miał wątpliwości, że gdyby nie choroba, to zupełnie nie zwracałby na to uwagi. A co do Dolores I Fabiana... Dolores naprawdę mogła trafić na kogoś lepszego i nie rozumiał czemu tak uparcie ignorowała wszystkie znaki na niebie I ziemi, które wręcz krzyczały, że Fabian to nie jest ten jedyny.
– Widzę, że dbasz o to, by nasi stażyści nie byli jedynie dobrze przygotowani zawodowo, ale by rozpoczynali swoją karierę już z nabytym strachem wobec ciebie? – szepnęł zaczepnie do kuzynki, nieco rozbawiony zachowaniem Tompsona, tak by jednak tylko ona to usłyszała.
Przyspieszenie kroku chyba wydawało się słusznym pomysłem, nawet na tych nieszczęsnych schodach, zwłaszcza, gdy jego uszu dobiegły podejrzane odgłosy grzmotów i... intensywnego padania.
– To się wydarzyło niedawno – wymamrotał Tomson prowadzac ich na miejscu całego zdarzenia. – Panna Stacey zaraz wszystko wyjaśni.
Jedna z magipielęgniarek właśnie minęła ich na schodach biegnąc. Cala była przemoczona, a nad głową trzymała jakąś gazetę, jakby wciąż się bała, że zostanie zmoczona. I czy jemu się zdawało, czy im bardziej się zbliżali, to powietrze stawało się, jakieś takie... rześkie?
Czasami naprawdę był pod wrażeniem tego, jak Florence bez żadnego wysiłku udawało się raz po raz zostać postrachem całego Munga. I może powinien spróbować jakoś uratować biednego Tomsona, ale był na razie zbyt zirytowany przez jednego pacjenta i kłótnię, którą z nim odbył (Ile razy można tłumaczyć, że należy przyjmować eliksir codziennie przez wszystkie zalecane dni, a nie krócej, bo inaczej znowu się skończy na dziale nagłych przypadków. Najwyraźniej przynajmniej pięć. Ale przecież on myslała, że skoro nie ma objawów to już nie musi brać) i nieco zmęczonym tym, że w chwili przerwy musi najwyraźniej ogarniać burzę, by jakoś ratować stażystę. Poza tym prawdę mówiąc czasem w jego interesie było, by dawać Florence straszyć. Wtedy Basilius wychodzi na tego bohatera szpitala, który się jej nie bał i łaskawie zgadzał się pytać ją o rzeczy na prośbę innych, a inni potem podrzucali mu w podziękowaniu jakieś ciasta, dzielił się nimi z Florance, lub byli bardziej zgodni by zamienić się z nim na zmiany.
– Jeśli to Dolores i Fabian to ktoś powinien przeprowadzić im w końcu jakąś interwencję – stwierdził podnosząc się z miejsca, obrzucając jeszcze tęsknym spojrzeniem swój makaron. Chociaż tak jak Florence nie jadał mięsa, to Prewett akurat dbał o to by jego dieta była pożywna i zdrowa. Nie potrzebował przecież jeszcze problemów zdrowotnych spowodowanych złym odżywianiem się. Chociaż nie miał wątpliwości, że gdyby nie choroba, to zupełnie nie zwracałby na to uwagi. A co do Dolores I Fabiana... Dolores naprawdę mogła trafić na kogoś lepszego i nie rozumiał czemu tak uparcie ignorowała wszystkie znaki na niebie I ziemi, które wręcz krzyczały, że Fabian to nie jest ten jedyny.
– Widzę, że dbasz o to, by nasi stażyści nie byli jedynie dobrze przygotowani zawodowo, ale by rozpoczynali swoją karierę już z nabytym strachem wobec ciebie? – szepnęł zaczepnie do kuzynki, nieco rozbawiony zachowaniem Tompsona, tak by jednak tylko ona to usłyszała.
Przyspieszenie kroku chyba wydawało się słusznym pomysłem, nawet na tych nieszczęsnych schodach, zwłaszcza, gdy jego uszu dobiegły podejrzane odgłosy grzmotów i... intensywnego padania.
– To się wydarzyło niedawno – wymamrotał Tomson prowadzac ich na miejscu całego zdarzenia. – Panna Stacey zaraz wszystko wyjaśni.
Jedna z magipielęgniarek właśnie minęła ich na schodach biegnąc. Cala była przemoczona, a nad głową trzymała jakąś gazetę, jakby wciąż się bała, że zostanie zmoczona. I czy jemu się zdawało, czy im bardziej się zbliżali, to powietrze stawało się, jakieś takie... rześkie?