08.05.2024, 23:16 ✶
Basilius zaczynał mieć wrażenie, że gdyby historycy magii postanowili założyć własne gangi w oparciu o ich historyczne przekonania to Londyn pewnie stałby się sceną najbrutalniejszych potyczek w historii tego kraju. Już widział tę bitwę o rzymskie akwedukty, która skończyłaby się wieloma ofiarami. A potem pewnie w przyszłości grupy historyków pokłóciłyby się o ten fakt historyczny i powstałyby kolejne gangi. I tak w kółko. Merlinie, mieli szczęście, że na razie nic takiego się nie działo, bo wszyscy skończyliby marnie.
– Dobrze. Rozumiem. Jest głupia. Ale naprawdę nie mogła poczekać z tym do rana? – mruknął, przewracając jedynie oczami na sugestię brata, że brakowałoby im tu tylko małej plagi. – No cóż, przynajmniej wtedy moglibyśmy skłamać, że nie udało nam się jej do końca pozbyć i pewnie ukryciłoby to wizyty matki na najbliższy rok. – Ich matka, czy raczej jego matka, co prawda i tak rzadko wpadała tutaj z wizytą, ale warto było zrobić wszystko by to rzadko stało się jeszcze mniej częste. Tak na wszelki wypadek.
Nie wiedział, jak miałby osłonić brata, ale nawet gdyby wiedział, to nie miałby na to czasu, bo Icarus szybko otworzył drzwi, a w drzwiach ukazało mu się straszydło, które postanowiło nachodzić młodszego Prewetta. Nie wycelował w nią różdżki, ale był na to gotowy, gdyby tylko coś się miało wydarzyć.
Gdyby nie to, że nie chciał bardziej wkurzyć kobiety, to parsknąłby śmiechem na to co powiedział jej brat. Może irytowanie jej nie było rozsądne, ale nie wątpił, że czarownicy się należało, a co jak co Icarus potrafił być złośliwy. To chyba było rodzinne.
– Trudną nauką? Sam jesteś trudną nauką ty... Ty... trudna nauko! – odkrzyknęła kobieta, chwiejąc się nieco na nogach. Świetnie. Czyli pewnie zaraz będzie miał dwie pijane osoby do ogarniania. – Powinni twój mózg badać w Departamencie Tajemnic w komnacie głupich mózgów. I byłby to bardzo trudny przypadek naukowy. Jesteś przeciwieństwem noży, którymi zabito Cezara. Tępy!
– Dobrze. Rozumiem. Jest głupia. Ale naprawdę nie mogła poczekać z tym do rana? – mruknął, przewracając jedynie oczami na sugestię brata, że brakowałoby im tu tylko małej plagi. – No cóż, przynajmniej wtedy moglibyśmy skłamać, że nie udało nam się jej do końca pozbyć i pewnie ukryciłoby to wizyty matki na najbliższy rok. – Ich matka, czy raczej jego matka, co prawda i tak rzadko wpadała tutaj z wizytą, ale warto było zrobić wszystko by to rzadko stało się jeszcze mniej częste. Tak na wszelki wypadek.
Nie wiedział, jak miałby osłonić brata, ale nawet gdyby wiedział, to nie miałby na to czasu, bo Icarus szybko otworzył drzwi, a w drzwiach ukazało mu się straszydło, które postanowiło nachodzić młodszego Prewetta. Nie wycelował w nią różdżki, ale był na to gotowy, gdyby tylko coś się miało wydarzyć.
Gdyby nie to, że nie chciał bardziej wkurzyć kobiety, to parsknąłby śmiechem na to co powiedział jej brat. Może irytowanie jej nie było rozsądne, ale nie wątpił, że czarownicy się należało, a co jak co Icarus potrafił być złośliwy. To chyba było rodzinne.
– Trudną nauką? Sam jesteś trudną nauką ty... Ty... trudna nauko! – odkrzyknęła kobieta, chwiejąc się nieco na nogach. Świetnie. Czyli pewnie zaraz będzie miał dwie pijane osoby do ogarniania. – Powinni twój mózg badać w Departamencie Tajemnic w komnacie głupich mózgów. I byłby to bardzo trudny przypadek naukowy. Jesteś przeciwieństwem noży, którymi zabito Cezara. Tępy!