22.12.2022, 16:07 ✶
- Menda, miło poznać. Dla znajomych Ida. - Wyciągnęła rękę w udawanym powitaniu, gdyż wszystkich w ich małym kółku mniej lub bardziej kojarzyła. Niezręcznie wymieniła się powietrznymi całusami z Astorią, kuzynka od zawsze wydawała się bieglejsza w kontaktach międzyludzkich od niej samej. - Ta blondyna, oczywiście. - Wskazała Astorii brodą odpowiednią osobę, rzucając wymowne spojrzenie bratu. Filigranowa blondynka, o łagodnej buzi i przeuroczym uśmiechu. Zazwyczaj wysiliłaby się nawet na mimowolne przeprosiny, w końcu szczęście brata było wysoko na liście priorytetów, oczywiście tych, którymi się z nim nie dzieliła, ale nie dzisiaj.
- Stary, ja tu walczę o przetrwanie i utrzymanie obu biustów przed staniem się publiczną atrakcją, a ty mi mówisz o jednej ze swoich byłych. Jakbym miała uważać na każdą twoją byłą, to bym musiała wyjechać z miasta. - Skierowała wzrok w dół, patrząc się skonsternowana na dziwne ruchy dłoni Alastora. Może jednak choroby genetyczne nie trafiły tylko na nią? Ashling jak zwykle panowała ugodowo nad konwersacją, wprowadzając do chaosu ich wymiany zdań namiastkę porządku. Upiła resztę drinku, wyjątkowo mało elegancko odchylając głowę do tyłu, a pusty kieliszek wsadziła na tacę mijającego ich kelnera, który zerknął tylko pobieżnie w zaskoczeniu.
- Co? Ty spróbuj chodzić w tych butach na trzeźwo. - Rzuciła mu spojrzenie spode łba. Poprawiła następnie chybotliwą kreację i ponownie skoncentrowała wzrok na ich małej gromadce.
- Zna się z Brenną i Erikiem, więc siłą rzeczy o niej słyszałam. No i coś kojarzę z Hogwartu, ale w takim tempie jak piję te małe kolore drinki, to długo już jej nie będę kojarzyć. - Mlasnęła, pokazując na sekundę Alastorowi, swój niebieski od dodatku soku borówkowego język.
- Jaka solniczka i pieprzniczka? Ty go w ogóle widujesz w kuchni, nie w przypadku jak tam zabłądzi? - Spytała z zawadiackim uśmieszkiem na ustach Greyback.
- Stary, ja tu walczę o przetrwanie i utrzymanie obu biustów przed staniem się publiczną atrakcją, a ty mi mówisz o jednej ze swoich byłych. Jakbym miała uważać na każdą twoją byłą, to bym musiała wyjechać z miasta. - Skierowała wzrok w dół, patrząc się skonsternowana na dziwne ruchy dłoni Alastora. Może jednak choroby genetyczne nie trafiły tylko na nią? Ashling jak zwykle panowała ugodowo nad konwersacją, wprowadzając do chaosu ich wymiany zdań namiastkę porządku. Upiła resztę drinku, wyjątkowo mało elegancko odchylając głowę do tyłu, a pusty kieliszek wsadziła na tacę mijającego ich kelnera, który zerknął tylko pobieżnie w zaskoczeniu.
- Co? Ty spróbuj chodzić w tych butach na trzeźwo. - Rzuciła mu spojrzenie spode łba. Poprawiła następnie chybotliwą kreację i ponownie skoncentrowała wzrok na ich małej gromadce.
- Zna się z Brenną i Erikiem, więc siłą rzeczy o niej słyszałam. No i coś kojarzę z Hogwartu, ale w takim tempie jak piję te małe kolore drinki, to długo już jej nie będę kojarzyć. - Mlasnęła, pokazując na sekundę Alastorowi, swój niebieski od dodatku soku borówkowego język.
- Jaka solniczka i pieprzniczka? Ty go w ogóle widujesz w kuchni, nie w przypadku jak tam zabłądzi? - Spytała z zawadiackim uśmieszkiem na ustach Greyback.
give me a bitter glory.