Peppa zgodziła się na plan Penny. Kątem oka obserwowała bibliotekarkę, która w zaufaniu dawała im czas na studiowanie wszelkich materiałów. Zapewne nie dostrzeże nowych zmian naniesionych na mapę.
— Tak, chodźmy. Już więcej nie wyciągniemy z tego — odpowiedziała. Prawda była taka, że te wszystkie książki już ją męczyły. Potrzebowała świeżego powietrza, a najlepiej kawy i dobrego ciastka. Na pewno znalazłaby kawiarnię w okolicy...
Pożegnały się z bibliotekarką i opuściły budynek.
— Chodźmy na plac. Reszta pewnie będzie tam na nas czekać... albo my poczekamy.
I może znajdziemy jakąś kawiarnię — dodała w myślach. Miała przy sobie trochę mugolskiej waluty na takie okazje. Jeśli Penny się zgodziła, ruszyły w stronę miejsca, w którym się rozdzieliły z resztą grupy. Peppa zaczęła się rozglądać za Brenną i Basiliusem. Teraz tylko dadzą im wszelkie informacje, jakie znalazły i... może na tym będzie koniec? Przecież nie każą im przeczesywać całego tego terenu. Były dwoma przypadkowymi czarownicami. O ile mogły mieć umiejętności potrzebne do poszukiwania informacji w mieście, tak chodzenie po lesie i nieznanych lokacjach zdawało się wymagać nieco bardziej zaawansowanych kwalifikacji. I odpowiedniego stroju. Peppa nie zamierzała wchodzić w żadne knieje w swojej drogiej sukience z cienkiej bawełny.