09.05.2024, 10:57 ✶
Isaac nie sądził, że Milly aż tak się za nim stęskniła. Poczuł się jednak bardzo miło i lekko, kiedy się w niego wtulała, gładziła go po plecach i mruczała pod nosem.
- Mhm… - Mruknął tylko, żeby dać znać, że jej słuchał. Cały stres spowodowany pobytem w tym miejscu nagle z niego wyparował. Ciało się rozluźniło, przestąpił z nogi na nogę żeby nie zdrętwieć i nie przestawał głaskać jej po głowie.
- Nie pijesz i nie przeklinasz? Ale jak stąd wyjdziesz, to chyba wrócisz do układania “fraszek” i nazywania ludzi ich prawdziwymi imionami, prawda? Nawet mnie? Jak inaczej będziemy rozmawiać?- Do alkoholu namawiać jej nie będzie, ale Milly która w pięciowyrazowym zdaniu nie użyje przynajmniej siedmiu “kurew” i trzech “chujów”, to nie Milly! A może po prostu dziewczyna dorosła i trochę się zmieniła? Przecież czas nie zatrzymał się w Anglii jedenaście lat temu. Minęło sporo czasu, każdy trochę dorósł i był trochę inny.
- Czyli jednak bal, panno Milly. Możemy się przebrać za coś głupiego. Co myślisz o Pięknej i Bestii? Ja będę piękny, a ty będziesz bestią oczywiście. - Zaproponował i spróbował ją od siebie lekko odsunąć, żeby móc spojrzeć na jej twarz.- Albo ubierzmy się normalnie, stańmy przy bufecie i zacznijmy zadawać ludziom idiotyczne pytania. Potem pójdziemy jarać pety. Cudzesy, oczywiście. - Tego typu rozrywki Isaac również uważał za pasjonujące! Zawsze to coś innego, prawda?
Czuł, że robi mu się coraz cieplej na sercu. Milli wyglądała naprawdę dobrze. Pobyt tutaj wyraźnie jej służył. Kiedy przypominał sobie szkolne czasy, zawsze pamiętał tylko te miłe chwile które razem spędzili. Chętnie gdzieś ją zabierze, kiedy w końcu zwolnią ją ze szpitala. Zastanawiał się tylko ile było szczerości w przemianie dziewczyny, a ile zwykłej chęci wyrwania się z miejsca w którym przyszło jej teraz przebywać. Nie miał jednak zamiaru oceniać jej intencji.
- Mhm… - Mruknął tylko, żeby dać znać, że jej słuchał. Cały stres spowodowany pobytem w tym miejscu nagle z niego wyparował. Ciało się rozluźniło, przestąpił z nogi na nogę żeby nie zdrętwieć i nie przestawał głaskać jej po głowie.
- Nie pijesz i nie przeklinasz? Ale jak stąd wyjdziesz, to chyba wrócisz do układania “fraszek” i nazywania ludzi ich prawdziwymi imionami, prawda? Nawet mnie? Jak inaczej będziemy rozmawiać?- Do alkoholu namawiać jej nie będzie, ale Milly która w pięciowyrazowym zdaniu nie użyje przynajmniej siedmiu “kurew” i trzech “chujów”, to nie Milly! A może po prostu dziewczyna dorosła i trochę się zmieniła? Przecież czas nie zatrzymał się w Anglii jedenaście lat temu. Minęło sporo czasu, każdy trochę dorósł i był trochę inny.
- Czyli jednak bal, panno Milly. Możemy się przebrać za coś głupiego. Co myślisz o Pięknej i Bestii? Ja będę piękny, a ty będziesz bestią oczywiście. - Zaproponował i spróbował ją od siebie lekko odsunąć, żeby móc spojrzeć na jej twarz.- Albo ubierzmy się normalnie, stańmy przy bufecie i zacznijmy zadawać ludziom idiotyczne pytania. Potem pójdziemy jarać pety. Cudzesy, oczywiście. - Tego typu rozrywki Isaac również uważał za pasjonujące! Zawsze to coś innego, prawda?
Czuł, że robi mu się coraz cieplej na sercu. Milli wyglądała naprawdę dobrze. Pobyt tutaj wyraźnie jej służył. Kiedy przypominał sobie szkolne czasy, zawsze pamiętał tylko te miłe chwile które razem spędzili. Chętnie gdzieś ją zabierze, kiedy w końcu zwolnią ją ze szpitala. Zastanawiał się tylko ile było szczerości w przemianie dziewczyny, a ile zwykłej chęci wyrwania się z miejsca w którym przyszło jej teraz przebywać. Nie miał jednak zamiaru oceniać jej intencji.