09.05.2024, 16:07 ✶
- Oczywiście, że będzie następny raz. Skoro wiem gdzie teraz mieszkasz, a co najważniejsze - gdzie jest twoja łazienka, to bez problemu trafię. I mam zamiar Cię dzisiaj opić i opalić. Nie mam przy sobie ani różdżki, ani złamanego galeona. - Westchnął, marnie udając że jest mu przykro. Obserwował jak Gerry krząta się po kuchni.
- To za bezdzietne stare panny i starych kawalerów. - Uniósł szklankę, żeby wznieść z nią toast. Bez skrzywienia na twarzy upił łyk, najwyraźniej przyzwyczajony do spożywania dużej ilości alkoholu. Będzie pamiętał, żeby następnym razem faktycznie przynieść butelkę czegoś mocniejszego, zamiast kwiatów lub wałka pokrytego jagnięcą wełną...
- Gerry, byłem chyba wszędzie w Europie. Na początek, jak zresztą wiesz bo Ci o tym pisałem, pojechałem do Norwegii żeby pobyć trochę z rodzicami. Moja matka to... dziwna i podła kobieta. - Uśmiechnął się krzywo.- Wytrzymałem sześć miesięcy i wyjechałam do Irlandii na studia. To były... bardzo ciekawe lata.- Kiedy o tym wspomniał, to oczy mu lekko rozbłysły. Mimo upływu lat, nadal cieszyły go te same rzeczy.
- Wtedy poznałem mojego przyjaciela - Edmunda. Mundek jest Polakiem i namówił mnie na podróż do Polski. Mieszkałem tam dwa lata i pisałem swoją pierwszą książkę. To były dzikie czasy. Piękne i chętne kobiety, ale zarazem bardzo nieufni ludzie. Było ciężko. Biurokracja, podejrzliwość, dużo alkoholu i przekrętów. - Pokręcił głową i spojrzał w swoją szklankę. Upił łyk.- Nikogo nie zabiłem, ale robiliśmy z Mundkiem i trzema przyjaciółkami dość... szalone rzeczy. I nie chodzi tu o czworokąt. Poznałem tam trzy naprawdę dzielne kobiety - Ulę, jej babcie i Tereskę.
- Przerwał swoją opowieść i spojrzał na Geraldine.-Będę kontynuował, jak ty też opowiesz o swoich pierwszych latach po Hogwarcie. Będziemy się tak wymieniać. Nie chcę sam mówić. Za chwilę pewnie się upijesz i niczego się nie dowiem. - Dokuczył, uśmiechając się kącikiem ust.
- To za bezdzietne stare panny i starych kawalerów. - Uniósł szklankę, żeby wznieść z nią toast. Bez skrzywienia na twarzy upił łyk, najwyraźniej przyzwyczajony do spożywania dużej ilości alkoholu. Będzie pamiętał, żeby następnym razem faktycznie przynieść butelkę czegoś mocniejszego, zamiast kwiatów lub wałka pokrytego jagnięcą wełną...
- Gerry, byłem chyba wszędzie w Europie. Na początek, jak zresztą wiesz bo Ci o tym pisałem, pojechałem do Norwegii żeby pobyć trochę z rodzicami. Moja matka to... dziwna i podła kobieta. - Uśmiechnął się krzywo.- Wytrzymałem sześć miesięcy i wyjechałam do Irlandii na studia. To były... bardzo ciekawe lata.- Kiedy o tym wspomniał, to oczy mu lekko rozbłysły. Mimo upływu lat, nadal cieszyły go te same rzeczy.
- Wtedy poznałem mojego przyjaciela - Edmunda. Mundek jest Polakiem i namówił mnie na podróż do Polski. Mieszkałem tam dwa lata i pisałem swoją pierwszą książkę. To były dzikie czasy. Piękne i chętne kobiety, ale zarazem bardzo nieufni ludzie. Było ciężko. Biurokracja, podejrzliwość, dużo alkoholu i przekrętów. - Pokręcił głową i spojrzał w swoją szklankę. Upił łyk.- Nikogo nie zabiłem, ale robiliśmy z Mundkiem i trzema przyjaciółkami dość... szalone rzeczy. I nie chodzi tu o czworokąt. Poznałem tam trzy naprawdę dzielne kobiety - Ulę, jej babcie i Tereskę.
- Przerwał swoją opowieść i spojrzał na Geraldine.-Będę kontynuował, jak ty też opowiesz o swoich pierwszych latach po Hogwarcie. Będziemy się tak wymieniać. Nie chcę sam mówić. Za chwilę pewnie się upijesz i niczego się nie dowiem. - Dokuczył, uśmiechając się kącikiem ust.