09.05.2024, 18:57 ✶
Okej, nieznajoma nie upijała się tak wdzięcznie jak Icarus. Śmierdziała alkoholem, język jej się plątał, co... tłumaczyło jej zachowanie. Choć Icarus nadal miał wrażenie, że może ktoś nią manipulował... Czy to był spisek? Czy nagle jakaś organizacja postanowiła go zabić i zaraz wpadnie tutaj piękna aurorka z misją uratowania jego życia? To były bardzo alkoholowe myśli. Czyli... potwornie durne.
- Okej... Powiem z największą dozą uprzejmości: Perite, vacca stulta - postarał się, by słowa, które tłumaczy się na "odpierdol się, głupia krowo" brzmiały pięknie i mądrze. Cóż, tak działała łacina. Szkoda, że ciężko byłoby normalnemu człowiekowi je zrozumieć, bo nawet jeśli ktoś by znał postawy łaciny, zrozumiałby Icarusa tylko pijany rodowity Rzymianin.
Spojrzał na Basiliusa.
- Myślę, że możemy iść. Alea iacta est... czy coś - odwrócił się, mając ochotę już wrócić do domu i dokończyć butelkę whisky, gdy nagle kobieta złapała go za ramię i szarpnęła. Była dziwnie silna. Icarus nie złapał równowagi i wywalił się na ulicę. Zrobiło mu się słabo. Nigdy nie był gościem, który by się bił po pijaku, szczególnie, o zgrozo, z kobietami. A jednak ta zaczęła drzeć się wniebogłosy i go kopnęła. Mocno.
Nawet porzuciła już mowę ludzką. Zmieniła się w agresywną bestię, która nie znała litości. I kopała... mocno. Icarus spróbował złapać ją za nogę, ale tak mu się wszystko rozmazywało przed oczami, że nawet nie był w stanie wcelować ręką gdziekolwiek.
- Okej... Powiem z największą dozą uprzejmości: Perite, vacca stulta - postarał się, by słowa, które tłumaczy się na "odpierdol się, głupia krowo" brzmiały pięknie i mądrze. Cóż, tak działała łacina. Szkoda, że ciężko byłoby normalnemu człowiekowi je zrozumieć, bo nawet jeśli ktoś by znał postawy łaciny, zrozumiałby Icarusa tylko pijany rodowity Rzymianin.
Spojrzał na Basiliusa.
- Myślę, że możemy iść. Alea iacta est... czy coś - odwrócił się, mając ochotę już wrócić do domu i dokończyć butelkę whisky, gdy nagle kobieta złapała go za ramię i szarpnęła. Była dziwnie silna. Icarus nie złapał równowagi i wywalił się na ulicę. Zrobiło mu się słabo. Nigdy nie był gościem, który by się bił po pijaku, szczególnie, o zgrozo, z kobietami. A jednak ta zaczęła drzeć się wniebogłosy i go kopnęła. Mocno.
Nawet porzuciła już mowę ludzką. Zmieniła się w agresywną bestię, która nie znała litości. I kopała... mocno. Icarus spróbował złapać ją za nogę, ale tak mu się wszystko rozmazywało przed oczami, że nawet nie był w stanie wcelować ręką gdziekolwiek.