22.12.2022, 17:37 ✶
- Mogłabym tracić go bardziej. Na przykład wrócić do domu po tym spotkaniu i uznać, że zmarnowałam czas, bo się denerwowałam na ciebie i że mnie wkurzasz do granic i wtedy czas jest bardzo marnowany. A mogę po prostu wrócić do domu po tym spotkaniu i powiedzieć, ze go zmarnowałam, ale że nie jestem tak zmęczona psychicznie jak mogłabym być i wtedy czas jest zmarnowany trochę mniej – wyjaśniła mu swój sposób myślenia mówiąc trochę jak do debila, żeby na pewno załapał. To nie tak, że miała go za skończonego kretyna… ale też jej się póki co nie pokazał od tej bystrej strony. To też ją irytowało. Bo tu nie było rozmowy na poziomie, tylko jakieś takie… przepychanki i poziom mugolskiego podwórka czy coś w ten deseń.
- Dlaczego? To może mi opowiedz o swoim ciekawym życiu, żebym wiedziała co straciłam? – dlaczego miała mieć nieciekawe życie? Bo się uczyła? Bo coś osiągnęła? Bo zaliczyła trzy różne stanowiska w pracy i ciągle się dokształcała? No dobra z tym trzecim to tak… No już prawie. Egzamin na aurora miała zdać już w nowym roku, lada dzień tak naprawdę. Ale nie wierzyła w porażkę. Jedna nogą już w tym wszystkim siedziała.
- Mówię, że próbujesz, nie że ci się to udaje, to zasadnicza różnica – i chyba nie zamierzał się wypierać, że owszem, próbuje jej nadepnąć na odcisk? Jej zajebisty świat nie układał się zajebiście dobrze dlatego, że miała trochę szczęścia. Szczęściu trzeba było dopomóc i układało się zajebiście dobrze tylko dlatego, że na to pracowała. Że nabawiła się przy tym bezsenności? Skutek uboczny – ale to wszystko naprawdę nie brało się z powietrza. A czy marzyły jej się dzieci… Nie w tym momencie, nie. Ale ogólnie… Chyba tak? Wyobrażała sobie, że kiedyś będzie mogła uczyć małą, podobną do niej, dziewczynkę odpowiednich ruchów nadgarstka i że będą się razem świetnie bawić. I śmiać. Nie tak jak było w jej domu, ze tylko zakazy, zakazy i nakazy.
O tak, Victoria już sobie coś wybrała, ale celowo jeszcze przedłużyła ten moment patrząc w karę, jakby się miała rozmyślić i zmienić zdanie. Ale nie zmieniła. I poprosiła też, żeby później przynieśli jej mus czekoladowy. No i to wino do kolacji. Sama w końcu spojrzała na Sauriela, znowu, tym swoim wzrokiem wymownym.
- Nie zamawiasz niczego?
- Dlaczego? To może mi opowiedz o swoim ciekawym życiu, żebym wiedziała co straciłam? – dlaczego miała mieć nieciekawe życie? Bo się uczyła? Bo coś osiągnęła? Bo zaliczyła trzy różne stanowiska w pracy i ciągle się dokształcała? No dobra z tym trzecim to tak… No już prawie. Egzamin na aurora miała zdać już w nowym roku, lada dzień tak naprawdę. Ale nie wierzyła w porażkę. Jedna nogą już w tym wszystkim siedziała.
- Mówię, że próbujesz, nie że ci się to udaje, to zasadnicza różnica – i chyba nie zamierzał się wypierać, że owszem, próbuje jej nadepnąć na odcisk? Jej zajebisty świat nie układał się zajebiście dobrze dlatego, że miała trochę szczęścia. Szczęściu trzeba było dopomóc i układało się zajebiście dobrze tylko dlatego, że na to pracowała. Że nabawiła się przy tym bezsenności? Skutek uboczny – ale to wszystko naprawdę nie brało się z powietrza. A czy marzyły jej się dzieci… Nie w tym momencie, nie. Ale ogólnie… Chyba tak? Wyobrażała sobie, że kiedyś będzie mogła uczyć małą, podobną do niej, dziewczynkę odpowiednich ruchów nadgarstka i że będą się razem świetnie bawić. I śmiać. Nie tak jak było w jej domu, ze tylko zakazy, zakazy i nakazy.
O tak, Victoria już sobie coś wybrała, ale celowo jeszcze przedłużyła ten moment patrząc w karę, jakby się miała rozmyślić i zmienić zdanie. Ale nie zmieniła. I poprosiła też, żeby później przynieśli jej mus czekoladowy. No i to wino do kolacji. Sama w końcu spojrzała na Sauriela, znowu, tym swoim wzrokiem wymownym.
- Nie zamawiasz niczego?