Parsknął rozbawiony komentarzem Thomasa.
— Jeszcze nie zacząłem czytać, ale Thomas ma rację. Nie wiem, czy chcę, ale dłonie same rozłożyły krzyż — postukał lekko bokiem talii w ostatnią kartę rozkładu przed nim.
Zazwyczaj Morpheus nie wróżył z filiżanki i fusów. Preferował karty, o znacznie bardziej złożonych znaczeniach i kompozycji, mogącej opowiedzieć zwartą i sensowną historię, wyznaczyć problemy, których sobie nie uświadamiamy, te, które stoją na czele, o wpływach i energiach, które zarządzają życiem. Fusy stanowiły ślepy strzał, zanurzenie się w losowym miejscu w wodzie, aby odszukać skarb, bez wcześniejszych wytycznych czy nawet wiedzy, czy ten skarb istnieje. Fusy miały swój urok i, po prawdzie, stanowiły piękny most do przodków, wróżących z halucynogennych i psychoaktywnych ziół.
Przyjął filiżankę od Brenny bez słowa; karty nadal odwrócone koszulkami na kocu przed nim. Ułożył kubek uszkiem w stronę swojego serca i obrócił trzykrotnie zgodnie ze wskazówkami zegara, a następnie wywrócił filiżankę do góry dnem i wysypał fusy na spodek.
Wszechmocny Apollo, źródło światła i wiedzy, przewodniku dusz przez mroki niepoznane, o Wszechmądry, czcimy Cię, modlitwą wznosimy. Wysłuchaj naszych wołań, o Olimpijski Strażniku, Twoje światło rozjaśnia zaciemnione umysły, Twój dar mądrości w sercu mym wybiera mieszkać. Zaśpiewaj naszą modlitwę w nieskończoność, niech Twe strzały prawdy sięgają naszych wrogów, o Apollo, Królu Prognoz, odsłaniaj tajemnice wszechświata. Przewodź nam w ciemnościach, prowadź ku jasności, niechaj Twoja lira wiecznie nam gra w rytmie harmonii kosmosu, o patronie Światła, błogosław naszej wędrówce. Niech Twe promienie rozświetlają drogę, niech Twoja łaska otoczy nasze życie, Apollo, Panie Przewodniku, bądź z nami na zawsze.
Wpatrywał się w fusy z rozmytym spojrzeniem i nieobecnością Trzeciego Oka.
Szkielet (choroba/strata pieniędzy)
Gdy ujrzał szkielet w górnej części spodka, najbliżej brzegu, zmarszczył brwi i uniósł spojrzenie na solenizantkę. Drgnął przestraszony, słysząc nietoperza, chyba atrakcję tego przyjęcia. Naczynko wypadło mu prawie z dłoni, złapał je w ostatnim momencie, a fusy znów przypominały rozmokłą pulpę, a nie coś, co można rozczytać.
— [b]Widzę w najbliższym czasie coś związanego z chorobą. Lub utratą pieniędzy. Nie lubię tego symbolu, bo jest bardzo... nieintuicyjny. Kości zmarłych. Szkoda dla ciała.
Spojrzał na Brennę i nie musiał nic mówić. Następnego dnia mieli iść na Wyspę.