10.05.2024, 23:19 ✶
– No cóż, liczyłem, że stareotypy o zawodzie uzdrowiciela, zniosą te o mojej rodzinie – powiedział, pół żartem pół serio, upijając kolejnego łyka rumu. Jak na to tego typu miejsce był to naprawdę dobrej jakości trunek, aż się tego nie spodziewał. I pewnie dlatego wypił już więcej, niż planował, ale wciąż nie na tyle, by nie mieć jakiejkolwiek kontrolii.
Może w innym przypadku spróbowałby ją dalej pociągnąć za język. Podpytać, co dokładnie miała na myśli mówiąc niestety. Jak dokładnie wyglądało dbanie o zwierzęta w jej zawodzie, ale coś czuł, że to nie było to ani miejsce, ani moment na takie rozmowy.
Musiał przyznać, że grało mu się z nią wręcz wybornie. Jednak te zakrapiane alkoholem partyjki pokera gdy do ostatniej chwili nie mógł być pewny wygranej, miały ten swój specyficzny urok.
– Wygląda na to, że tak właśnie jest – stwierdził, uśmiechając się do niej trochę przebiegle, jednocześnie ostrożnie chowając karty do pudełka. Na Merlina poker dawał mu jednak zbyt dużo radości w życiu, by kiedykolwiek z niego rezygnował. Zerknął na Geraldine z pewna satysfakcją w oczach. Jeszcze nie wiedział, jak wykorzysta tę przysługę, ani czy kiedykolwiek nadarzy się do tego okazja, ale to teraz nie było ważne. Ważne były te emocje towarzyszące samej grze i wygranej. – Spokojnie, postaram się nie zmarnować swojej przysługi na głupoty – powiedział, zerkając na zegarek i krzywiąc się nieco. Miał jutro pracę. Niestety. Rozsądek krzyczał wracaj do domu i idź spać. Alkohol podszeptywał natomiast zostań.
Może w innym przypadku spróbowałby ją dalej pociągnąć za język. Podpytać, co dokładnie miała na myśli mówiąc niestety. Jak dokładnie wyglądało dbanie o zwierzęta w jej zawodzie, ale coś czuł, że to nie było to ani miejsce, ani moment na takie rozmowy.
Musiał przyznać, że grało mu się z nią wręcz wybornie. Jednak te zakrapiane alkoholem partyjki pokera gdy do ostatniej chwili nie mógł być pewny wygranej, miały ten swój specyficzny urok.
– Wygląda na to, że tak właśnie jest – stwierdził, uśmiechając się do niej trochę przebiegle, jednocześnie ostrożnie chowając karty do pudełka. Na Merlina poker dawał mu jednak zbyt dużo radości w życiu, by kiedykolwiek z niego rezygnował. Zerknął na Geraldine z pewna satysfakcją w oczach. Jeszcze nie wiedział, jak wykorzysta tę przysługę, ani czy kiedykolwiek nadarzy się do tego okazja, ale to teraz nie było ważne. Ważne były te emocje towarzyszące samej grze i wygranej. – Spokojnie, postaram się nie zmarnować swojej przysługi na głupoty – powiedział, zerkając na zegarek i krzywiąc się nieco. Miał jutro pracę. Niestety. Rozsądek krzyczał wracaj do domu i idź spać. Alkohol podszeptywał natomiast zostań.