11.05.2024, 19:58 ✶
Rozmawiam z Patrickiem i jem ciastko.
Basilius zerknął na Patricka również zastanawiając się, czy Walet Kier będzie tego żałować, jeśli zje to ciastko, ale najwyraźniej czarodziej postanowił jednak zaryzykować i spróbować podejrzanego wypieku. Zmarszczył brwi. Czy to on miał coś z oczami, czy to jego rozmówca nagle zrobił się niższy? Tak. Zdecydowanie zrobił się niższy.
– W tym wypadku chyba jedynie kota zmniejszyła – zauważył, nieco rozbawiony tym widokiem, nawet jeśli dalej nie ufał do końca tym ciasteczkom. – Nie widzisz podwójnie? Żadnych dziwnych omamów słuchowych?– spytał jeszcze, by upewnić się, czy urodziny Millie na pewno nie skończą się jednym wielkim zatruciem podejrzanymi eliksirami zmniejszającymi, ale chyba jednak na to się nie zapowiadało. Zresztą to nie tak, że nie ufał Millie. Po prostu ufał jej w innych sprawach, tych znacznie ważniejszych, niż substancje na organizowanej przez nią imprezie.
No i nie potrzebowali w sumie niczego brać, skoro chyba właśnie wszyscy widzieli jak nad Brenną i Morpheusem przeleciał gigantyczny nietoperz krzycząc coś o kotach i nietoperzach. I o dziwo nie była to wina Brenny.
Zerknął na ciastko na swoim talerzyku. No dobrze. Najwyżej umrze. Przynajmniej na urlopie a nie w pracy.
– Nie wiem, jak ty, ale ja chyba jednak wolę ciastka od nietoperzy. Życz mi powodzenia – powiedział jeszcze tylko do Patricka i ugryzł ciastko.
!eatme
Basilius zerknął na Patricka również zastanawiając się, czy Walet Kier będzie tego żałować, jeśli zje to ciastko, ale najwyraźniej czarodziej postanowił jednak zaryzykować i spróbować podejrzanego wypieku. Zmarszczył brwi. Czy to on miał coś z oczami, czy to jego rozmówca nagle zrobił się niższy? Tak. Zdecydowanie zrobił się niższy.
– W tym wypadku chyba jedynie kota zmniejszyła – zauważył, nieco rozbawiony tym widokiem, nawet jeśli dalej nie ufał do końca tym ciasteczkom. – Nie widzisz podwójnie? Żadnych dziwnych omamów słuchowych?– spytał jeszcze, by upewnić się, czy urodziny Millie na pewno nie skończą się jednym wielkim zatruciem podejrzanymi eliksirami zmniejszającymi, ale chyba jednak na to się nie zapowiadało. Zresztą to nie tak, że nie ufał Millie. Po prostu ufał jej w innych sprawach, tych znacznie ważniejszych, niż substancje na organizowanej przez nią imprezie.
No i nie potrzebowali w sumie niczego brać, skoro chyba właśnie wszyscy widzieli jak nad Brenną i Morpheusem przeleciał gigantyczny nietoperz krzycząc coś o kotach i nietoperzach. I o dziwo nie była to wina Brenny.
Zerknął na ciastko na swoim talerzyku. No dobrze. Najwyżej umrze. Przynajmniej na urlopie a nie w pracy.
– Nie wiem, jak ty, ale ja chyba jednak wolę ciastka od nietoperzy. Życz mi powodzenia – powiedział jeszcze tylko do Patricka i ugryzł ciastko.
!eatme