22.12.2022, 19:35 ✶
Nieobecność Nory, początkowo mentalna, przerodziła się w rzeczywistą, kiedy się rozdzieli. Chociaż Fergus chciał ją jakoś wesprzeć i zająć się Mabel na tyle, na ile potrafił, nie uważał się za odpowiednią niańkę dla dzieci. Nie w momencie, kiedy nie radził sobie dobrze sam ze sobą. Jak miał jeszcze sprawować pieczę nad drugim, w dodatku zupełnie niewinnym i jeszcze wierzącym w nieskazitelność świata człowiekiem?
Chciał sprawić dziewczynce frajdę, kupując jej mnóstwo słodyczy i nawiązując z nią pakt przeciwko jej matce, ot dla zabawy. Mógł się czuć równie beztrosko, po prostu dobrze bawiąc się na festynie. Ale ta upierdliwa przypadłość, wynurzająca się niczym karaluch spod podłogowej deski, musiała się uaktywnić, zżerając go od środka w momencie, gdy stragan z biżuterią pojawił się w zasięgu wzroku. Nie potrzebował tej pierdoły, nie była mu potrzebna. Jednocześnie jednak jej pragnął i musiał ją zdobyć. Już nawet cieszył się ze swojego drobnego zwycięstwa, gdy okazało się, że wcale nim nie było. A entuzjazm z zyskania nowej zdobyczy, która i tak wylądowałaby w szafie lub pod łóżkiem, natychmiast opadł, gdy okazało się, że Mabel widziała. Gdyby to był sprzedawca, pewnie by go wyśmiał, gdyby Nora, droczyłby się z nią, obracając wszystko w żart. Ale córka jego najlepszej przyjaciółki? Czy powinien okłamywać siedmiolatkę? Chyba nie wypadało. Miał wrażenie, że oblewa go zimny pot, a serce zaraz wystrzeli z piersi. Czy to była dostateczna kara? Co on miał zrobić?
Przyłożył palce do ust, udając, że zamyka je na klucz i wyrzuca go gdzieś za siebie, jednocześnie drugą ręką wyciągając ten durny amulet z kieszeni i wyrzucając go za swoimi plecami. Nie potrzebował go, już go ukradł. Po co mu to wszystko?
- Jesteśmy grzeczni – odpowiedział na pytanie Nory, gdy ta się pojawiła, uśmiechając przy tym cierpko. Czuł, że zawiódł Mabel i było mu z tego powodu strasznie wstyd. Była pierwszą znajomą osobą, która go nakryła i nawet nie mógł się jej tłumaczyć. Zresztą jakby to zrobił? Bał się tylko, że powie Norze, a to sprawiłoby, że jeszcze bardziej zapadłby się pod ziemię. Może potrzebował pomocy, tylko sam jeszcze o tym nie wiedział? – Kupiłaś sobie coś ładnego? – zagaił dla odwrócenia uwagi i uspokojenia swoich nerwów. Czuł, że będzie musiał pogadać z Mabel, żeby nie widziała w nim złego człowieka. Tego by nie zniósł.
Chciał sprawić dziewczynce frajdę, kupując jej mnóstwo słodyczy i nawiązując z nią pakt przeciwko jej matce, ot dla zabawy. Mógł się czuć równie beztrosko, po prostu dobrze bawiąc się na festynie. Ale ta upierdliwa przypadłość, wynurzająca się niczym karaluch spod podłogowej deski, musiała się uaktywnić, zżerając go od środka w momencie, gdy stragan z biżuterią pojawił się w zasięgu wzroku. Nie potrzebował tej pierdoły, nie była mu potrzebna. Jednocześnie jednak jej pragnął i musiał ją zdobyć. Już nawet cieszył się ze swojego drobnego zwycięstwa, gdy okazało się, że wcale nim nie było. A entuzjazm z zyskania nowej zdobyczy, która i tak wylądowałaby w szafie lub pod łóżkiem, natychmiast opadł, gdy okazało się, że Mabel widziała. Gdyby to był sprzedawca, pewnie by go wyśmiał, gdyby Nora, droczyłby się z nią, obracając wszystko w żart. Ale córka jego najlepszej przyjaciółki? Czy powinien okłamywać siedmiolatkę? Chyba nie wypadało. Miał wrażenie, że oblewa go zimny pot, a serce zaraz wystrzeli z piersi. Czy to była dostateczna kara? Co on miał zrobić?
Przyłożył palce do ust, udając, że zamyka je na klucz i wyrzuca go gdzieś za siebie, jednocześnie drugą ręką wyciągając ten durny amulet z kieszeni i wyrzucając go za swoimi plecami. Nie potrzebował go, już go ukradł. Po co mu to wszystko?
- Jesteśmy grzeczni – odpowiedział na pytanie Nory, gdy ta się pojawiła, uśmiechając przy tym cierpko. Czuł, że zawiódł Mabel i było mu z tego powodu strasznie wstyd. Była pierwszą znajomą osobą, która go nakryła i nawet nie mógł się jej tłumaczyć. Zresztą jakby to zrobił? Bał się tylko, że powie Norze, a to sprawiłoby, że jeszcze bardziej zapadłby się pod ziemię. Może potrzebował pomocy, tylko sam jeszcze o tym nie wiedział? – Kupiłaś sobie coś ładnego? – zagaił dla odwrócenia uwagi i uspokojenia swoich nerwów. Czuł, że będzie musiał pogadać z Mabel, żeby nie widziała w nim złego człowieka. Tego by nie zniósł.