12.05.2024, 19:51 ✶
Nie zależało mu na wielu rzeczach, można powiedzieć, że nawet na sobie mu nie bardzo zależało. Sprawy miały się jednak inaczej kiedy druga osoba była obok, bo co jak co na innych mu zależało i jeśli chodzi o ich życie i zdrowie, ale i o opinię, samopoczucie. Nie lubił tego, bo uwielbiał być sam, mógłby siedzieć w swoim mieszkaniu miesiącami bez wychodzenia, ale jednak czasem trzeba było wyściubić nos poza drzwi. Z drugiej strony samotność jest lepsza gdy ma się z kim ją spędzać. Liczył, że Morpheus będzie jego towarzystwem w zamknięciu czterech ścian, ale z matematyki najwyraźniej nadal nie jest za dobry.
-Nie wiem.-odszeptał mu, dalej go trzymając, oczekując kolejnej porażki. Nieszczęścia w końcu chodzą parami. Czuł jego głaskanie, które go zdziwiło. Skóra o skórę, to było niezręczne, ale w obliczu zagrożenia nie miało to znaczenia. W ciszy siedzieli i czekali, ale nic się nie działo. To jak dziwny dźwięk w mieszkaniu. Pojawia się gry coś robisz, a gdy milkniesz by go posłuchać i on milknie. Winda mogła wyhamować, ale najmniejszy ruch, choćby wstanie z podłogi mogłoby odblokować tajemniczy mechanizm i witaj kolejna wycieczko w dół.
-Hm? Hm.-zamruczał, zaskoczony pytaniem i namyślając się nad nim.-Tak, czasami tak. Na przykład, jak chcę przemienić kartki w motyle żeby w moim mieszkaniu było ładniej, albo poduszkę w psa, jak nie mogę zasnąć.-jak tak teraz pomyślał, to faktycznie mało magii używał. Czasem coś w pracy, czasem coś przy robieniu eliksirów czy pieczeniu ciasta. Były to jednak na tyle drobne rzeczy i do tego tak bardzo rozrzucone po dziedzinach życia, że trudno było je opisać jednym zdaniem, a wszystkich wymieniać nie będzie.
Czuł, jak się rozluźnił i nie miał nic przeciwko temu. Musiał samolubnie i paskudnie przyznać, że nawet mu się to podobało. Mimo strachu był spokój i druga osoba obok, która nie oczekuje nic i to tego jest równie bezmyślna co on sam. Co to za przypadkowe pytania? Z drugiej strony już wtedy w domu wydawał się mieć dość słaby instynkt przetrwania. Był jak dziecko, które nawet jak się sparzy o czajnik jedną ręką, to spróbuje drugą ręką, licząc, że efekt będzie inny.
-Był Francuzem. Jak dobrze pamiętam ma dwie takie rzeźby. Miałem kiedyś książkę o sztuce.-odpowiadał spokojnie i cicho.-Nie chodziliśmy po galeriach, były za drogie, więc tata ukradł mi ją z biblioteki.-nie chciał się przed nim otwierać, ale to była sprawa sprzed tylu lat, że chyba Isaac nie pójdzie z tym na policję.-Kiedyś znałem ją na pamięć. Każdy obraz i rzeźbę. Później chyba się zgubiła gdzieś przy przeprowadzce.-dodał żeby anegdotka nie została tak sama w sobie, bez żadnego zakończenia.
-Czemu to Pana nurtowało?-byli w ministerstwie w miejscu przepełnionym papierami, nudą i zbędnymi formalnościami, skąd tu miejsce na romantyczne rzeźby?
-Nie wiem.-odszeptał mu, dalej go trzymając, oczekując kolejnej porażki. Nieszczęścia w końcu chodzą parami. Czuł jego głaskanie, które go zdziwiło. Skóra o skórę, to było niezręczne, ale w obliczu zagrożenia nie miało to znaczenia. W ciszy siedzieli i czekali, ale nic się nie działo. To jak dziwny dźwięk w mieszkaniu. Pojawia się gry coś robisz, a gdy milkniesz by go posłuchać i on milknie. Winda mogła wyhamować, ale najmniejszy ruch, choćby wstanie z podłogi mogłoby odblokować tajemniczy mechanizm i witaj kolejna wycieczko w dół.
-Hm? Hm.-zamruczał, zaskoczony pytaniem i namyślając się nad nim.-Tak, czasami tak. Na przykład, jak chcę przemienić kartki w motyle żeby w moim mieszkaniu było ładniej, albo poduszkę w psa, jak nie mogę zasnąć.-jak tak teraz pomyślał, to faktycznie mało magii używał. Czasem coś w pracy, czasem coś przy robieniu eliksirów czy pieczeniu ciasta. Były to jednak na tyle drobne rzeczy i do tego tak bardzo rozrzucone po dziedzinach życia, że trudno było je opisać jednym zdaniem, a wszystkich wymieniać nie będzie.
Czuł, jak się rozluźnił i nie miał nic przeciwko temu. Musiał samolubnie i paskudnie przyznać, że nawet mu się to podobało. Mimo strachu był spokój i druga osoba obok, która nie oczekuje nic i to tego jest równie bezmyślna co on sam. Co to za przypadkowe pytania? Z drugiej strony już wtedy w domu wydawał się mieć dość słaby instynkt przetrwania. Był jak dziecko, które nawet jak się sparzy o czajnik jedną ręką, to spróbuje drugą ręką, licząc, że efekt będzie inny.
-Był Francuzem. Jak dobrze pamiętam ma dwie takie rzeźby. Miałem kiedyś książkę o sztuce.-odpowiadał spokojnie i cicho.-Nie chodziliśmy po galeriach, były za drogie, więc tata ukradł mi ją z biblioteki.-nie chciał się przed nim otwierać, ale to była sprawa sprzed tylu lat, że chyba Isaac nie pójdzie z tym na policję.-Kiedyś znałem ją na pamięć. Każdy obraz i rzeźbę. Później chyba się zgubiła gdzieś przy przeprowadzce.-dodał żeby anegdotka nie została tak sama w sobie, bez żadnego zakończenia.
-Czemu to Pana nurtowało?-byli w ministerstwie w miejscu przepełnionym papierami, nudą i zbędnymi formalnościami, skąd tu miejsce na romantyczne rzeźby?