22.12.2022, 21:12 ✶
No były to przestarzałe zasady, to prawda, ale tak niestety wyglądało życie. Niektórzy mieli świra na punkcie czystości krwi, inni po prostu chcieli mieć święty spokój. No i tyle. Albo płyniesz z prądem, albo przeciwko niemu – a jeśli to drugie, to przygotuj się na to, że nie będzie łatwo. Będzie wręcz bardzo trudno. Tak, że możesz nie dopłynąć do upragnionego celu.
- Niektórzy by ci pewnie powiedzieli, że ogromna. Ja po prostu zapytałam z ciekawości – w jej tonie pobrzmiewały urażone nuty, bo Victoria naprawdę… próbowała tutaj poprowadzić jakąś minimalnie normalną rozmowę. I była gotowa nawet przejść obok tych mugolskich pisarzy – byle choć przez moment poprowadzić… względnie miłą rozmowę. - To ty uznałeś, że prowadziłam nudne życie. Zdecyduj się – ależ on ją denerwował! Wiecznie na nie, wiecznie na opak, wiecznie żeby być w opozycji. A ona wcale nie chciała być mu wrogiem, tylko nie zamierzała też dać sobą pomiatać, ani na siłę starać się prowadzić normalną rozmowę.
Prawdę mówiąc… to im dalej w las tym bardziej sądziła, że to będzie ta gorsza wersja straty czasu. Że wróci do domu z bólem głowy i to wcale nie wywołanym alkoholem. Że ten facet po prostu doprowadzi ją do szału. Sam zaczynał te swoje gadki, sam brał ją pod skórkę, a potem był z tego wszystkiego niezadowolony. Czy ona coś mówiła o jego nudnym życiu? Czy powiedziała choć raz, że jest beznadziejny, bo nawet uczciwej pracy nie mógł znaleźć? Nie. Ani jednego razu go nie obraziła, a on…
W jej mniemaniu nawet się nie starał.
- Wątpię – wymruczała pod nosem. Wątpiła, że musi i wątpiła, że umierał z ciekawości. A po co ma marnować powietrze i czas na opowieści, skoro jego to obchodziło tyle, co śnieg z zeszłego roku? - Jak to jaki? Nieopryskliwy. Jak nie potrafisz być miły, to mógłbyś chociaż spróbować być… neutralny – szukała na to jakiegoś słowa, ale to jedyne jakie przyszło jej w tak krótkim czasie do głowy. Oooch. Ona to źle odbiera, tak? Ona źle odbiera, a nie on po prostu źle się zachowuje? - T o jest sympatyczna strona? – proszę bardzo, tyle szukał w niej sarkazmu i ironii, że w końcu się doczekał. - Nic dziwnego, że dopiero teraz postanowili ci poszukać żony. Szkoda tylko, że padło na mnie – ona z kolei nie zamierzała się już silić na miły ton. Tak, ten wieczór zdecydowanie płynął zbyt wolno. Powiedziała swoje i teraz planowała obrać tą swoją drugą taktykę: milczenie.
- Niektórzy by ci pewnie powiedzieli, że ogromna. Ja po prostu zapytałam z ciekawości – w jej tonie pobrzmiewały urażone nuty, bo Victoria naprawdę… próbowała tutaj poprowadzić jakąś minimalnie normalną rozmowę. I była gotowa nawet przejść obok tych mugolskich pisarzy – byle choć przez moment poprowadzić… względnie miłą rozmowę. - To ty uznałeś, że prowadziłam nudne życie. Zdecyduj się – ależ on ją denerwował! Wiecznie na nie, wiecznie na opak, wiecznie żeby być w opozycji. A ona wcale nie chciała być mu wrogiem, tylko nie zamierzała też dać sobą pomiatać, ani na siłę starać się prowadzić normalną rozmowę.
Prawdę mówiąc… to im dalej w las tym bardziej sądziła, że to będzie ta gorsza wersja straty czasu. Że wróci do domu z bólem głowy i to wcale nie wywołanym alkoholem. Że ten facet po prostu doprowadzi ją do szału. Sam zaczynał te swoje gadki, sam brał ją pod skórkę, a potem był z tego wszystkiego niezadowolony. Czy ona coś mówiła o jego nudnym życiu? Czy powiedziała choć raz, że jest beznadziejny, bo nawet uczciwej pracy nie mógł znaleźć? Nie. Ani jednego razu go nie obraziła, a on…
W jej mniemaniu nawet się nie starał.
- Wątpię – wymruczała pod nosem. Wątpiła, że musi i wątpiła, że umierał z ciekawości. A po co ma marnować powietrze i czas na opowieści, skoro jego to obchodziło tyle, co śnieg z zeszłego roku? - Jak to jaki? Nieopryskliwy. Jak nie potrafisz być miły, to mógłbyś chociaż spróbować być… neutralny – szukała na to jakiegoś słowa, ale to jedyne jakie przyszło jej w tak krótkim czasie do głowy. Oooch. Ona to źle odbiera, tak? Ona źle odbiera, a nie on po prostu źle się zachowuje? - T o jest sympatyczna strona? – proszę bardzo, tyle szukał w niej sarkazmu i ironii, że w końcu się doczekał. - Nic dziwnego, że dopiero teraz postanowili ci poszukać żony. Szkoda tylko, że padło na mnie – ona z kolei nie zamierzała się już silić na miły ton. Tak, ten wieczór zdecydowanie płynął zbyt wolno. Powiedziała swoje i teraz planowała obrać tą swoją drugą taktykę: milczenie.