Każdy pomysł, jaki rzucała Brenna wydawał się jej dobry. Nie oszukujmy się Ruda była w nią zapatrzona jak w obrazek, nadal powtarzała, że jak dorośnie chce być jak Longbottom, także na jej prośbę związaną ze spotkaniem z jakimś kolegą z Rosji zareagowała z entuzjazmem. W końcu miała się z nim tylko zapoznać. Ponoć był w podobnym do niej wieku i nie miał tutaj żadnych znajomych - w przeciwieństwie do niej, w Anglii znali ją chyba wszyscy, była zagadywana na każdym kroku. W końcu jeszcze niedawno była gwiazdą, teraz po jej karierze zostało już ledwo wspomnienie, ale ludzie nadal ją pamiętali, zresztą sama nie dawała o sobie zapomnieć. Kochała kontrowersje i skandale, chętnie sama podjudzała dziennikarzy, byleby o niej pisali. Przyzwyczajona była do reflektorów, aparatów skierowanych w jej stronę, w końcu od dziecka brylowała na czerwonych dywanach wraz z matką, która była zapraszana na te wszystkie ważne imprezy.
Dwie godziny, to tyle co nic. Nie da się w tak krótkim czasie kogoś poznać, chociaż może? Szczególnie, że chyba każde z nich wiedziało po co się tutaj znajduje. Nie zamierzała oceniać znajomego Brenny, była nieco ciekawa tego, jaki jest. Znała niby trochę ludzi zza granicy, jednak nigdy nie nawiązała z nimi jakieś bliższej relacji. Nie potrzebowała tego, w końcu tutaj, na miejscu miała swoich prawdziwych przyjaciół.
Miała z tyłu głowy słowa Brenny, że dla tego chłopaka niektóre rzeczy mogą być szokujące, więc chciała się jakoś zachowywać podczas tego spotkania, żeby nie wzbudzać kontrowersji, co w przypadku Wood i jej niewyparzonego języka było naprawdę sporym wyzwaniem. Jednak obiecała Longbottom, że będzie grzeczna, to musiała dotrzymać słowa.
Pojawiła się na miejscu spotkania punktualnie, z miotłą na plecach. Zaparkowała ją jeszcze na parkingu do mioteł, by później udać się z nimi do kominka, który miał ich przenieść dalej. Oczywiście gdy tylko znalazła się przy swoich towarzyszach przywitała się z nimi i przedstawiła Nikolaiowi.
Nie znosiła teleportacji, zresztą nawet podróże siecią Fiuu były dla niej naprawdę mocno niekomfortowe, musiała się jednak dzisiaj poświęcić. Wyglądała trochę jak mugolka: ubrana w krótkie, luźne spodnie, czerwony t-shirt i koszulę z krótkim rękawem w kolorowe kwiat. Buzię miała całą obsypaną piegami, tak jak dekolt i ramiona - letnie słońca już zdążyło ją chwycić, włosy spięte wysoko w kucyk, przez co można było pomyśleć, że nie ma nawet dwudziestu lat. Mało kto chyba uwierzyłby w to, że jest funkcjonariuszem ministerstwa.
Udało jej się wylądować w miejscu docelowym bez większych problemów, chociaż trochę kręciło jej się w głowie. Zdecydowanie wolała latać na miotle. - Zimne piwo. - Rzuciła szybko, chociaż może nie był to dobry pomysł, bo piwo mogli wypić wszędzie, a chłopak chyba jeszcze nigdy nie był w Hogsmeade, więc mógł chcieć rozejrzeć się po wiosce.
Longbottom jednym tchem wymieniła wszystkie najbardziej atrakcyjnie miejsca, spodziewała się, że chłopaka zaciekawi Wrzeszcząca Chata, w sumie nie dziwiło jej to wcale. - Ponoć mieszka tam najwięcej duchów w Wielkiej Brytanii, w co nie do końca wierzę. - Wtrąciła się jeszcze.