14.05.2024, 15:51 ✶
Znajomość łaciny Basiliusa ograniczała się jedynie do łacińskich nazw medycznych, kilku sentencji i słów, których próbował nauczyć go kiedyś ojciec. Nie zrozumiał więc dokładnie co Icarus powiedział nieznajomej wariatce, ale z pewnością nie było to ani miłe, ani łagodzące sytuację. A z pewnością nie miało w sobie nic z największej dozy uprzejmości.
Już miał ochotę uznać, że brat może i miał rację i po prostu należało wejść do domu i przeczekać tę burzę. Szkoda tylko, że czarownica miała najwyraźniej skrajnie inne plany.
– Hej! Zostaw go! – krzyknął, samemu dopadając do kobiety, by odciągnąć ją od brata, nie chcąc na razie jeszcze używać zaklęć. Była silna. Czemu była taka silna? Czy to ona była taka silna, czy to jego i Icarusa kondycja była taka fatalna? Basilius rzeczywiście był beznadziejny jeśli chodziło o sprawność fizyczną, zwłaszcza o tej godzinie, kiedy obudzony w środku nocy po długim dniu czuł się dość słabo. Teraz jednak musiała wstąpić w niego nowa porcja adrenaliny, bo rzeczywiście udało mu się odciągnąć kobietę od swojej ofiary. Szkoda tylko, że czarownica, wściekła, obrzuciła go kilkoma obelgami i uderzyła łokicem na tyle mocno, że odruchowo ją puścił. Nigdy nie mówił, że potrafił się bić.
– Kurwa – wymamrotał, łapiąc się za obolały nos, czując charakterystyczny metaliczny zapach, a potem przez załzawione oczy zobaczył, jak wariatka ponownie biegnie w stronę jego brata. – Uważaj
Już miał ochotę uznać, że brat może i miał rację i po prostu należało wejść do domu i przeczekać tę burzę. Szkoda tylko, że czarownica miała najwyraźniej skrajnie inne plany.
– Hej! Zostaw go! – krzyknął, samemu dopadając do kobiety, by odciągnąć ją od brata, nie chcąc na razie jeszcze używać zaklęć. Była silna. Czemu była taka silna? Czy to ona była taka silna, czy to jego i Icarusa kondycja była taka fatalna? Basilius rzeczywiście był beznadziejny jeśli chodziło o sprawność fizyczną, zwłaszcza o tej godzinie, kiedy obudzony w środku nocy po długim dniu czuł się dość słabo. Teraz jednak musiała wstąpić w niego nowa porcja adrenaliny, bo rzeczywiście udało mu się odciągnąć kobietę od swojej ofiary. Szkoda tylko, że czarownica, wściekła, obrzuciła go kilkoma obelgami i uderzyła łokicem na tyle mocno, że odruchowo ją puścił. Nigdy nie mówił, że potrafił się bić.
– Kurwa – wymamrotał, łapiąc się za obolały nos, czując charakterystyczny metaliczny zapach, a potem przez załzawione oczy zobaczył, jak wariatka ponownie biegnie w stronę jego brata. – Uważaj