— Pani data urodzenia oraz miejsce, przyznam, że nie byłem nigdy w Egipcie czy też w Afryce. — I na tym wiedza geograficzna jego osoby siqę kończyła. Nie miał pojęcia, że Kambodża znajduje się na zupełnie innym kontynencie, bliżej Taiwanu niż Kenii, nie potrafiłby wymienić krajów w Ameryce Południowej, a astrokartografii dokonywał za pomocą map z nazwami państw, dla własnej wygody.
— Curiosity killed the cat but satisfaction brought it back — dopełnił powiedzenia, pomimo że ta druga część była bardzo mało znana. Gdyby kózka nie skakała, to by nóżki nie załamała. Gdyby kózka nie skakała, to by nudne życie miała. Prawdopodobnie dlatego śmiertelność pracowników Departamentu Tajemnic była tak wysoka i jednocześnie, tak bardzo chcieli nimi być.
— Takie rzeczy dopiero na trzeciej randce — odbił piłeczkę, żartując. Trzecia, ponieważ do niej nigdy nie dochodzi. Absolutnie akceptował, że wiele kobiet nie decydowało się przechodzić do rzeczy na pierwszej, chociaż to nawet nie była randka, a profesjonalne spotkanie, po prostu sama petentka była bardzo, bardzo interesującą osobą z urodą niemal idealnie w guście Morpheusa. Cynicznie, zakochał się raz, wystarczy. — Wiem, co mi powiedzą, bo powtarzają to samo już od jakiegoś czasu. Moje fusy mają niedorzeczny nawyk przypominania mi o tym, co powinienem zrobić, aż tego nie wykonam.
Nie miał już kawy, którą mógł popijać, ale nie było w nim nerwowości czy niepewności, co zrobić z rękoma. Miał wystudiowane ruchy; energincze i wszędobylskie, ale bardzo celowe. Momentami zdawał się zatrzymany w czasie, tak jak w tamtym momencie. Jakby się nad czymś zastanawiał. Wtedy też sięgnął przez stolik, przejął filiżankę Guinevere z wręcz arogancką pewnością siebie, dopił jej gorzkiej kawy z ulgą spłukując lepki smak mleka, przekładając usta do tego samego miejsca na porcelanie, które naznaczyła ona.
Ustawił filiżankę uchem do swojego serca, okręcił ją dookoła własnej osi, aż wróciła do poprzedniej pozycji i odwrócił germańską tradycją fusy na swój własny spodek.
Wulkan (niekontrolowane emocje)
— Wulkan emocji w najbliższej przyszłości. — Posłał jej uśmiech zadowolonego z siebie kota, z sugestywnym uśmiechem i wstał, pozostawiając ją z wróżbą i dwoma filiżankami. — Postaram się dowiedzieć czegoś więcej na temat powodów uruchomienia przepowiedni. W międzyczasie życzę udanego pobytu w Anglii.
Ukłonił się jej jeszcze i wyszedł.