15.05.2024, 22:17 ✶
Isaac słuchał Gerry, nie przerywając jej ani razu. Nie miał zamiaru jej zmuszać do wizyty u lekarza, i jeśli chciała iść do biblioteki, to tak właśnie zrobią.
- Coś się dzieje z Thoranem? - Zapytał jedynie cicho, starając się ukryć emocje. Zawsze był w tym bardzo dobry, ale dlaczego Gerry musiała o nim wspominać? Dlaczego akurat teraz? Dzisiaj?
-Twój sen brzmi, jakby miał w sobie jakąś symbolikę. Może powinnaś porozmawiać z Perciem. On na pewno chętnie Cię wysłucha i powie na ten temat więcej niż ja. - Zaproponował.- Znam się trochę na symbolice. Masz rację, chodźmy do biblioteki i spróbujmy znaleźć coś sami. Ale i tak będę cię namawiał, żebyś odwiedziła Peregrinusa.- To było dziwne o czym mówiła Gerry. Jakim cudem ojciec nagle nie pamiętał, że miał syna?- To brzmi, jakby to twój ojciec miał problemy, Gerry. A nie ty. Przecież Thoran naprawdę był chory, kiedy byliście w Egipcie. Pisał... - Zawiesił na chwilę głos.- Tylko z nim wymieniałem regularnie listy. Twój ojciec zabił konia, jest nerwowy i nie pamięta o Thoranie.- Powtórzył, jakby w zamyśleniu, żeby uporządkować sobie wszystko w głowie. I miałaś ten sen, pełen symboliki. Dlaczego to ty uważasz, że masz problem? I Thoran kogoś zaatakował? Nie... - Uśmiechnął się lekko, jakby drwiąco. Jej bliźniak taki nie był. Gerry miała rację, coś było nie w porządku.- Przecież Thoran by nikogo nie skrzywdził. Może Florence pomyliła go z kimś innym? - Spojrzał na przyjaciółkę, nie wierząc że Thoran mógł zrobić coś takiego.- Nie wiem Gerry, zaskoczyłaś mnie tym. - Zatrzymał się i zamknął na chwilę oczy. Zdjął kapelusz, westchnął i przeczesał sobie włosy palcami.- Przepraszam, nie mogę się skupić. Wiesz, że Thoran to... nie, przepraszam Gerry. - Otworzył oczy i spojrzał na twarz przyjaciółki z nieco zatroskaną miną.- Czarne stwory wyrywające ludziom serca. Przybierające ludzkie formy. Mniej więcej wiem, gdzie informacji o tym nie szukać, więc mamy jakiś punkt zaczepienia.- Ruszył nieco nerwowym krokiem, ale zaraz znowu się zatrzymał.- A... kiedy ostatnio go widziałaś?- Zapytał zerkając przez ramię. Miał kompletny mętlik w głowie. Dawno się TAK nie czuł. Teraz jednak musiał skupić się na Gerry, a nie na sobie. Musi jej pomóc.
- Coś się dzieje z Thoranem? - Zapytał jedynie cicho, starając się ukryć emocje. Zawsze był w tym bardzo dobry, ale dlaczego Gerry musiała o nim wspominać? Dlaczego akurat teraz? Dzisiaj?
-Twój sen brzmi, jakby miał w sobie jakąś symbolikę. Może powinnaś porozmawiać z Perciem. On na pewno chętnie Cię wysłucha i powie na ten temat więcej niż ja. - Zaproponował.- Znam się trochę na symbolice. Masz rację, chodźmy do biblioteki i spróbujmy znaleźć coś sami. Ale i tak będę cię namawiał, żebyś odwiedziła Peregrinusa.- To było dziwne o czym mówiła Gerry. Jakim cudem ojciec nagle nie pamiętał, że miał syna?- To brzmi, jakby to twój ojciec miał problemy, Gerry. A nie ty. Przecież Thoran naprawdę był chory, kiedy byliście w Egipcie. Pisał... - Zawiesił na chwilę głos.- Tylko z nim wymieniałem regularnie listy. Twój ojciec zabił konia, jest nerwowy i nie pamięta o Thoranie.- Powtórzył, jakby w zamyśleniu, żeby uporządkować sobie wszystko w głowie. I miałaś ten sen, pełen symboliki. Dlaczego to ty uważasz, że masz problem? I Thoran kogoś zaatakował? Nie... - Uśmiechnął się lekko, jakby drwiąco. Jej bliźniak taki nie był. Gerry miała rację, coś było nie w porządku.- Przecież Thoran by nikogo nie skrzywdził. Może Florence pomyliła go z kimś innym? - Spojrzał na przyjaciółkę, nie wierząc że Thoran mógł zrobić coś takiego.- Nie wiem Gerry, zaskoczyłaś mnie tym. - Zatrzymał się i zamknął na chwilę oczy. Zdjął kapelusz, westchnął i przeczesał sobie włosy palcami.- Przepraszam, nie mogę się skupić. Wiesz, że Thoran to... nie, przepraszam Gerry. - Otworzył oczy i spojrzał na twarz przyjaciółki z nieco zatroskaną miną.- Czarne stwory wyrywające ludziom serca. Przybierające ludzkie formy. Mniej więcej wiem, gdzie informacji o tym nie szukać, więc mamy jakiś punkt zaczepienia.- Ruszył nieco nerwowym krokiem, ale zaraz znowu się zatrzymał.- A... kiedy ostatnio go widziałaś?- Zapytał zerkając przez ramię. Miał kompletny mętlik w głowie. Dawno się TAK nie czuł. Teraz jednak musiał skupić się na Gerry, a nie na sobie. Musi jej pomóc.