Wszystko wskazywało na to, że nie za bardzo się zrozumieli. Niekorzystna sytuacja, w której się znaleźli również zrobiła swoje. Philip wyznawał zasadę nigdy nie przepraszaj, choć to również się zmieniało względem nielicznych osób. One wiedziały, jaki jest naprawdę i tak miało pozostać. Ten czarodziej najpewniej nie zostanie jego znajomym. Prawdopodobnie nie spotkają się po raz drugi. Słuchając o tych wyrwanych drzewkach starał sobie to wyobrazić. Nie wydawało mu się to cywilizowanym sposobem transportu, jednak powstrzymał się od wypowiedzenia na głos swojej myśli co to za barbarzyńska metoda podróżowania? Nie można mu odmówić pewnej ogłady, choć bardzo często było trudno ugryźć mu się w język.
— A to historia. Jak stąd wyjdziemy to chętnie posłucham więcej o tym. — W jakimś stopniu zdołało go to zaintrygować. Zdecydowanie musiał opowiedzieć o tym swojemu kuzynowi, bo to pod wieloma względami prawdziwa rewelacja. Zdecydowanie powinni zobaczyć to na własne oczy. W chwili obecnej pozostawał przeświadczony, że taka miotła daleko nie zaleci. Takie drzewko nie wydawało mu się ani wystarczająco zwrotne, bezpieczne i wygodne. W jego oczach to był bardzo prymitywny środek transportu. — Najwyraźniej doszło do nieporozumienia. Zechciałby pan zademonstrować swoje umiejętności w obecności mnie i mojego kuzyna? To doświadczenie mogłoby wiele wnieść w świat rozgrywek Quidditcha. — Po jego słowach powinny nastąpić przeprosiny, jednak nic takiego nie miało miejsca. Słowa tego czarodzieja można było zinterpretować po swojemu i on to właśnie zrobił. W tym swój udział miały zaistniałe okoliczności. Chciał jednak zobaczyć to, o czym wspomniał ten czarodziej. Stanowiłoby to ciekawą rozgrywkę. Ani on ani jego kuzyn czegoś takiego nie widzieli. Na razie jedynie mógł się zastanawiać nad tym i starać się sobie to wyobrazić. Sam nie zamierzał próbować dosiadania drzewa.
Z jego strony to był sarkazm. W czasach Hogwartu nie zasłynął jako wybitny uczeń - większość jego czasu pochłaniały treningi Quidditcha, jednak udało mu się przedostawać z roku na rok. Uwięziony w windzie mężczyzna miał szczęście, że tego nie usłyszał za sprawą odgłosów wydawanych przez mechanizm windy - uniknął przygadania mu. Prawdę mówiąc to jego twarz zdobi banery i pojawia się na okładkach Czarownicy, w artykułach prasowych. Osoby pokroju tego mężczyzny są ostatnimi osobami, które mogą oceniać go przez pryzmat odbytej edukacji. O nim słyszał praktycznie każdy, on natomiast nie słyszał o większości tych ludzi, których spotykał na swojej drodze.
Drgnięcie windy odczuł bardzo dobrze, tak jak bardzo wyraźnie usłyszał ten trzask. Nie inaczej było z tym gwałtownym zsunięciem windy, która spadła o piętro niżej. Sam przylgnął plecami do ściany windy, po tym jak uderzył o nią. Prawdopodobnie zerwała się jedna z lin. Zerwanie się kolejnych to kwestia czasu.
— Chyba znaleźliśmy się dokładnie między piętrami, jakby dało się otworzyć drzwi to możemy się teleportować. Istnieje ryzyko rozszczepienia się, ale to moim zdaniem lepsze niż czekanie na spadnięcie windy. — Zasugerował w tym momencie. Jego zdaniem stanowiło to jakiś pomysł. Nie zmieniało to faktu, że najlepiej byłoby doczekać się pomocy ze strony pracowników Ministerstwa Magii.