16.05.2024, 21:21 ✶
Isaac był raczej z tych "grzecznych" uczniów, którzy nie bili się na pięści i nie chorowali. Mógł trafić do skrzydła szpitalnego z powodu obić po meczu Quidditcha, ale na pewno nic poważniejszego nigdy mu się nie stało. Pamiętał Florence. Przede wszystkim dlatego, że miał dobrą pamięć do twarzy, imion, nazwisk oraz dat. Dodatkowo, kobieta była w Ravenclaw, czyli w domu do którego zawsze chciał trafić. Nie był pewien czy ona pamiętała jego, dlatego wolał zacząć od grzecznościowych zwrotów. Wśród przyjaciół, znajomych czy ludzi z Ministerstwa gdzie sobie "dorabiał", mógł sobie pozwolić na luźne zachowanie. Teraz jednak był w prawdziwej pracy, w której zachowanie rzutowało na jego opinię oraz dorobek życia.
Usiadł na krześle i pstryknął delikatnie palcami. Tuż obok jego glowy pojawiło się samopiszące pióro oraz notatnik. Kiedy Florence zaczęła mówić, pióro rozpoczęło robienie notatek. Dzięki temu Bagshot mógł skupić się na rozmówcy i prowadzić dyskusje nie martwiąc się o zapiski.
- Klątwa żywiołów i Wilius.- Powtórzył i na pytanie, czy mógłby się tym zająć, skinął głową. Był to dla niego idealny temat. Studiował w Irlandii i był również zaznajomiony z historią tego kraju.
- Wilius... przepraszam na chwilę. - Sięgnął do swojej torby i wyciągnął z niej bardzo grubą, granatową księgę. Wyglądała jak stary notatnik, do którego przez lata doszywane były kolejne strony. Miał mnóstwo wystających, kolorowych karteczek i wyglądał na dość ciężki. Musiał mieć kilka tysięcy stron. Na okładce było napisane:
Otworzył księgę na stronie 2137 i przejechał wzrokiem po drobnym piśmie. Nie miał żadnych informacji o tym czarodzieju. Nie był to jednak żaden problem.
- Będę potrzebował trochę czasu.- Spojrzał na kobietę znad księgi.- Mogę mieć dostęp do archiwum Uniwersyteckiego w Irlandii. Ale najpierw postaram się popracować na miejscu. Wyślę kilka listów na kontynent, z zapytaniem o podobne przypadki. Czy na początek to panią satysfakcjonuje, panno Bulstrode?- Powiedział i uśmiechnął się lekko. To będzie bardzo interesujące. Już czuł deszczyk emocji, na samą myśl o rozgrzebaniu tematu klątwy żywiołów. To będzie dla niego nowość.
Usiadł na krześle i pstryknął delikatnie palcami. Tuż obok jego glowy pojawiło się samopiszące pióro oraz notatnik. Kiedy Florence zaczęła mówić, pióro rozpoczęło robienie notatek. Dzięki temu Bagshot mógł skupić się na rozmówcy i prowadzić dyskusje nie martwiąc się o zapiski.
- Klątwa żywiołów i Wilius.- Powtórzył i na pytanie, czy mógłby się tym zająć, skinął głową. Był to dla niego idealny temat. Studiował w Irlandii i był również zaznajomiony z historią tego kraju.
- Wilius... przepraszam na chwilę. - Sięgnął do swojej torby i wyciągnął z niej bardzo grubą, granatową księgę. Wyglądała jak stary notatnik, do którego przez lata doszywane były kolejne strony. Miał mnóstwo wystających, kolorowych karteczek i wyglądał na dość ciężki. Musiał mieć kilka tysięcy stron. Na okładce było napisane:
Isaac Bagshot
Gryffindor
Gryffindor
Otworzył księgę na stronie 2137 i przejechał wzrokiem po drobnym piśmie. Nie miał żadnych informacji o tym czarodzieju. Nie był to jednak żaden problem.
- Będę potrzebował trochę czasu.- Spojrzał na kobietę znad księgi.- Mogę mieć dostęp do archiwum Uniwersyteckiego w Irlandii. Ale najpierw postaram się popracować na miejscu. Wyślę kilka listów na kontynent, z zapytaniem o podobne przypadki. Czy na początek to panią satysfakcjonuje, panno Bulstrode?- Powiedział i uśmiechnął się lekko. To będzie bardzo interesujące. Już czuł deszczyk emocji, na samą myśl o rozgrzebaniu tematu klątwy żywiołów. To będzie dla niego nowość.