Bliźniaków nie było trudno zapomnieć. Dwóch młodych chłopaków o identycznym wyglądzie, mogło się rzucać w oczy. Jedyne co ich mogło wyróżniać to charakter. Ewentualnie umiejętności i posiadana wiedza. Częsty problem dla nauczycieli, aby ich rozróżniać.
Choć dzielił ich dom w Hogwarcie, prefektów nie zawsze zapominano. A Shafiq z jakiegoś powodu także zapamiętał się w jego głowie. Czy to ze względu na tego wyjca? Czy może innych przypadków?
Lata szkolne jednak mieli za sobą. Teraz pracowali a niektórzy z nich mieli już pozakładane rodziny. Goszcząc nawet niespodziewanie znajomych z Londynu, Richard umiał zatroszczyć się o ich komfort, język i bezpieczeństwo. Dlatego też chciał się upewnić, czy kolega zdążył już spróbować kuchni tego kraju.
- Można. Chyba, że wolisz spokojniejsze miejsce, to niedaleko jest restauracja.Zaproponował. Ten bar wybrał na miejsce spotkania, ze względu na jego charakterystyczny klimat i łatwy punkt lokalizacyjny. Choćby dla ich społeczności.
Czy zmężniał? Na pewno dojrzał. Nie był już tym narwanym nastolatkiem znanym niektórym ze szkoły Magii i Czarodziejstwa. I choć nie miał szans zrobić kariery w Londynie, udało mu się tego dokonać w Oslo.
- Moja podobizna została w Londynie, więc to chyba nic nie zmienia.Odpowiedział nieco żartobliwie z uśmiechem, nawiązując tym samym do swojego brata bliźniaka. Bo jeżeli ktoś tęsknił za Richardem, niech odwiedzi Roberta.
- Rozumiem że udało się załatwić wszystko w Muzeum?
Dopytał informacyjnie, zauważając wcześniej jego entuzjazm w oczach i słowach. Najwyraźniej musiał dogadać się z tamtejszym właścicielem i uzyskać pewne pozwolenia na kupno czy pożyczenie czaszki smoka.