Czy rozsądnie było oczekiwać, że pośród tego wielkiego harmidru w centrum Londynu uzyska od Rudej jakąkolwiek konkretną odpowiedź? Prawdopodobnie nie, ale miał, ale i tak miał nadzieję, że takową otrzyma. W końcu lepiej było wiedzieć, czy ktoś przypadkiem nie rozszczepił się podczas teleportacji. Nie ufając już jednak własnym zmysłom, nie próbował nawet policzyć, czy przyjaciółka dalej ma tę samą liczbę kończyn, co typowy człowiek. Co więcej, dalsze próby dopytania o jej stan zostały brutalnie przerwane, gdy Heather zwróciła zawartość swojego żołądka prosto na spodnie i buty swego przyjaciela.
— Ja j-jebię, t-ty to masz c-cela — sarknął z pretensją, cofając się na wypadek, gdyby po raz kolejny miał paść ofiarą ataku. Fuj, czy nie mogła wycelować w jakieś mugola, zamiast prosto na niego? Ugh, oby to był ich ostatni przystanek przed wylądowaniem w pokoju Wood.
Z lekkim opóźnieniem dotarł do niego głos Charliego, na którego słowa odpowiedział skinieniem głowy. W sumie zareagował automatycznie, bo i tak nie był w stanie zbyt dobrze ocenić swojego stanu. Nadal utrzymywał się na dwóch nogach i miał głowę w odpowiednim miejscu, więc raczej nie było źle. Resztą mogli się zająć, gdy już znajdą się w nieco spokojniejszym miejscu.
Taak... Cisza i spokój. Tego właśnie teraz potrzebowali, zwłaszcza po tym, jak ich trójka została właśnie świadkami zamordowania kurczaka z parku przez czerwony autobus. Cameron zamrugał, nie bardzo wiedząc, co się stało, jednak pióra unoszące się w powietrzu, tylko po to, aby niedługo później upaść na jezdnię, sugerowały, że po ptaszorze już zbyt wiele nie zostało. Przełknął głośno ślinę i wbił nieskalany myślą wzrok w jedno z piórek.
Nieoczekiwanie poczuł dłoń Rookwooda zaciskającą się na jego ramieniu i już miał go po niej poklepać, gdy poczuł charakterystyczny nacisk towarzyszący teleportacji. Oho, oby tym razem wyszło im to lepiej. Chłopak zamknął oczy i rozchylił powieki dopiero po dłuższej chwili, rozglądając się po miejscu, w którym się znaleźli. Czy to była... łazienka? Cameron zrobił krok do przodu, jednak ten jeden ruch sprawił, że totalnie stracił poczucie równowagi, przez co poślizgnął się na płytkach i wpadł prosto do wanny.
— AŁAAAAA, KURWA! — jęknął, macając się po głowie. Znowu będzie miał siniaki. Co za noc.