17.05.2024, 07:24 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.05.2024, 08:37 przez Anthony Shafiq.)
– Och nie, dziękuję, mam wrażenie, że w tym miejscu zdecydowanie lepiej poczuję... ducha, hart norweskiego ducha. – Pomimo niechęci i wątpliwości, Anthony był nade wszystko degustatorem i ciekawskim obieżyświatem. Kto wie, być może gdyby nie ambicja jego ojca, byłby po prostu bogatym hobbystą, który przemierzałby cały świat korzystając z magicznej umiejętności dającej mu możliwość dogadania się z każdym. Teraz, wrzucony w kierat magistrali, wykorzystywał każdą okazję by umknąć biurokracji, a w końcu gdy się to udało, lubił po prostu doświadczać. Język, kuchnia, to jak ludzie spędzali wolny czas, z jakimi przeciwnościami musieli się zmagać i jak to robili. Miał już pewien pogląd na temat nieprzystępności tego kraju, surowego klimatu, który ciosał ludzi twardych, ale bardzo życzliwych sobie wzajemnie w takich właśnie miejscach, w salach spotkań, uniesionych toastów, poklepywania się po ramieniu, że przetrwało się kolejny dzień. Fascynowało go to, nawet jeśli sam nie zdecydowałby się na przeprowadzkę. – Restauracje są wszędzie, a takich pubów nawet na północy naszej Wyspy nie uraczysz. A więc... co polecasz? – Zgroza i fascynacja. To przecież siostry, pozostając w kręgu skojarzeń, bliźniaczki.
– Podobizna być może, ale wybraliście odmienne ścieżki, otoczenie być może ma większy wpływ, niż chciałbyś teraz przyznać. – Może w szkole. Może kiedyś, choć Shafiq nigdy nie miał problemu, żeby ich od siebie odróżnić. Teraz jednak wyrwa między badaczem z Departamentu Tajemnic idącym miękką drogą wytyczoną szanowanym nazwiskiem, a aurorem, który sam musiał wygryzać sobie szlak na obcej ziemi... Miłość braterska mogła pozostawać wielka, dla Anthony'ego jednak byli to dwaj absolutnie różni mężczyźni.
Na pytanie o powodzenie swojej "misji" skinął głową, a twarz jaśniała mu w uśmiechu. – Och, to było bardzo owocne spotkanie. Razem z profesorem dzielimy wielką pasję, do tych pięknych stworzeń i cóż... jestem przekonany, że choć to moja pierwsza wizyta w Norwegii, to z pewnością nie ostatnia. Jestem aż zaskoczony ilu przyjaciół i sprzymierzeńców, można było spotkać w kilka ledwie godzin. Prawdę mówią Ci, którzy nakłaniają do tego, by wyjść z domu. Listownie nie byłoby opcji tego załatwić tak sprawnie... – Umilkł, a szare oczy spoczęły pytająco na aurorze. – A jak ten kryminalista? Przypomniał sobie jakieś detale swojej przestępczej działalności? – Pytanie przewrotne, bo przecież Anthony chciał się upewnić, że ów człowiek zapomniał większość tych detali. Nie mieli jednak z Mulciberem wypracowanych ścieżek tajnego porozumiewania się, jeszcze nie, być może nigdy. Korzystał z tego, że ministerstwo chyba miało już nie ingerować w niego bardziej poza ewentualną ekstradycją. Może i mógłby zadziałać po drugiej stronie i dorzucić pieniądze do lepszego adwokata, ale w tym konkretnym przypadku mała korekta wspomnień byłaby szybszym i łatwiejszym rozwiązaniem.
– Podobizna być może, ale wybraliście odmienne ścieżki, otoczenie być może ma większy wpływ, niż chciałbyś teraz przyznać. – Może w szkole. Może kiedyś, choć Shafiq nigdy nie miał problemu, żeby ich od siebie odróżnić. Teraz jednak wyrwa między badaczem z Departamentu Tajemnic idącym miękką drogą wytyczoną szanowanym nazwiskiem, a aurorem, który sam musiał wygryzać sobie szlak na obcej ziemi... Miłość braterska mogła pozostawać wielka, dla Anthony'ego jednak byli to dwaj absolutnie różni mężczyźni.
Na pytanie o powodzenie swojej "misji" skinął głową, a twarz jaśniała mu w uśmiechu. – Och, to było bardzo owocne spotkanie. Razem z profesorem dzielimy wielką pasję, do tych pięknych stworzeń i cóż... jestem przekonany, że choć to moja pierwsza wizyta w Norwegii, to z pewnością nie ostatnia. Jestem aż zaskoczony ilu przyjaciół i sprzymierzeńców, można było spotkać w kilka ledwie godzin. Prawdę mówią Ci, którzy nakłaniają do tego, by wyjść z domu. Listownie nie byłoby opcji tego załatwić tak sprawnie... – Umilkł, a szare oczy spoczęły pytająco na aurorze. – A jak ten kryminalista? Przypomniał sobie jakieś detale swojej przestępczej działalności? – Pytanie przewrotne, bo przecież Anthony chciał się upewnić, że ów człowiek zapomniał większość tych detali. Nie mieli jednak z Mulciberem wypracowanych ścieżek tajnego porozumiewania się, jeszcze nie, być może nigdy. Korzystał z tego, że ministerstwo chyba miało już nie ingerować w niego bardziej poza ewentualną ekstradycją. Może i mógłby zadziałać po drugiej stronie i dorzucić pieniądze do lepszego adwokata, ale w tym konkretnym przypadku mała korekta wspomnień byłaby szybszym i łatwiejszym rozwiązaniem.