Nie miała w zwyczaju kpić z kogokolwiek. Może była nieco nieokrzesana, chaotyczna, ale były takie tematy, które wcale jej nie prowokowały. Perseus mógł o tym nie wiedzieć, nie znał jej przecież na tyle, aby wiedzieć, jaka jest naprawdę. Jak mało kto była wyrozumiała, tolerancyjna, akceptowała chyba każde możliwe odejście od norm swoich znajomych. Przede wszystkim nigdy nie oceniała, nie uwżała, żeby miała prawo oceniać kogokolwiek. Dlatego więc po prostu przyjęła to, o czym wspomniał Black do wiadomości, jak gdyby nigdy nic.
- Pododba mi się twoje nastawienie. - Czyli była jeszcze dla niej nadzieja na to, że ten wieczór nie skończy się zbytnio przewidywalnie. Nie, żeby należała do osób, które jakoś specjalnie poszukiwały jednorazowych przygód, ale czasem, jak każdy potrzebowała rozrywki, a to była jedna z tych, które lubiła najbardziej. Niepewność, czy wybrany okaz uzna ją na tyle atrakcyjną, żeby się nią zainteresować, to jej sprawiało największą przyjemność, sam flitr, to jak się kończył wydawało się nie mieć większego znaczenia, bo przecież i tak nikgdy, nikt nie zechciałby mieć jej na zawsze w swoim życiu. Nie nadawała się do tworzenia relacji.
- To brzmi fascynująco. - Oczywiście, jeśli komuś przyjemność sprawiało słuchanie, czy czytanie poezji. Jej nie, ale rozumiała, że są osoby dla których to może być sens istnienia. Każdy jakiś miał. Wino też było całkiem niezłym pozytywem, dobrze mieć odpowiedni alkohol na wyciągnięcie ręki.
- To ona już jest pełnoletnia? - Wyrwało się jej, bo pamiętała siostrę Eden jeszcze jako podlotka, który plątał się między nogami tych starszych na balach, czy innych spędach czarodziejów. Czas jednak płynął zdecydowanie szybciej, niż się jej wydawało.
- Malfoyowie to dobra rodzina. - Próbowała go jakoś pocieszyć, nie do końca wiedziała, co powiedzieć, bo faktycznie różnica wieku na pewno była zauważalna. Nie to, że sama nie lubiła młodych chłopców, ale nikt by jej nie zmusił do tego, żeby wiązała się z nimi na dłużej. Na całe szczęście.
- Znajdziesz jakąś metodę, na pewno, jesteś przecież doświadczonym człowiekiem. - Szczególnie, że był też psychiatrą, kto mógł lepiej niż on rozmawiać z ludźmi.
Uniosła i swoją szklankę, żeby zawtórować mu w tym toaście. - Potwory, jak potwory, nadal plączą się po świecie, a ja skutecznie je eliminuje. - Nie wydawało jej się, żeby dla kogoś takiego jak Black mogło to być specjalnie interesujące. Mogłaby mu opowiadać o swoich sztyletach, kuszach i łukach, ale nie miało to większego sensu.