17.05.2024, 20:58 ✶
Isaac milczał przez chwilę, ciągnąć za sobą przyjaciółkę. Przez głowę przeszła mu dziwna myśl - wczoraj nie rozmawiali o Thoranie. Pierwszy pocałunek jaki przeżył z mężczyzną, nie był z Thoranem. Pierwszy zbliżenie również. Dlaczego więc nagle spadł na niego taki ogrom emocji? Taka bomba emocjonalna? Nie, coś było nie w porządku. A może jednak wszystko było dobrze? Przecież znał Thorana odkąd rozpoczął swoją naukę w Hogwarcie. Miał z nim różne wspomnienia. Myśli kotłowały mu się w głowie.
Uspokoił się dopiero kiedy weszli do biblioteki. Zapach kurzu oraz starych ksiąg otrzeźwił jego umysł. Thoran istniał. A Gerry potrzebowała pomocy.
- Gerciu, nie umrzesz. Zrobię wszystko co w mojej mocy. Nikt cię kurwa nie pożre. A jak spróbuję, to zacznę gadać o buntach goblinów. Wróciłem po tylu latach i chce żebyś nie żałowała, że tak ciepło mnie przyjęłaś z powrotem.- Szepnął, prowadząc ją przez alejki pełne książek oraz regałów.- Czasami moje słowa wyprzedzają myśli. Niepotrzebnie przejąłem się sobą, tu chodzi o ciebie. Kiepski ze mnie przyjaciel, ale nie skreślaj mnie jeszcze. Za tobą tęskniłem bardziej, niż za Thoranem.- Mruknął, nadal idąc. Zatrzymał się dopiero kiedy dotarli do działu ksiąg traktujących o chorobach psychicznych. Nie tego oczekiwała Geraldine, ale Isaac najwyraźniej miał swoją własną wizję tego, czym powinni się zająć. Bez zbędnych wyjaśnień, zaczął dotykać palcami książki, jednak żadna go nie zainteresowała. Pstryknął po cichu palcami lewej ręki, a tuż przy jego głowie pojawiła się gruba, granatowa księga. Na okładce widniał napis: Isaac Bagshot, Gryffindor. Gerry na pewno pamiętała "notatnik" Isaac'a. Rodzice kupili mu notes w kolorze Ravenclaw, ponieważ wszyscy oczekiwali, że tam właśnie trafi. Tak się jednak nie stało. Teraz księga miała co najmniej kilka tysięcy stron. Najwyraźniej zapisywał tam wszystko.
Uspokoił się dopiero kiedy weszli do biblioteki. Zapach kurzu oraz starych ksiąg otrzeźwił jego umysł. Thoran istniał. A Gerry potrzebowała pomocy.
- Gerciu, nie umrzesz. Zrobię wszystko co w mojej mocy. Nikt cię kurwa nie pożre. A jak spróbuję, to zacznę gadać o buntach goblinów. Wróciłem po tylu latach i chce żebyś nie żałowała, że tak ciepło mnie przyjęłaś z powrotem.- Szepnął, prowadząc ją przez alejki pełne książek oraz regałów.- Czasami moje słowa wyprzedzają myśli. Niepotrzebnie przejąłem się sobą, tu chodzi o ciebie. Kiepski ze mnie przyjaciel, ale nie skreślaj mnie jeszcze. Za tobą tęskniłem bardziej, niż za Thoranem.- Mruknął, nadal idąc. Zatrzymał się dopiero kiedy dotarli do działu ksiąg traktujących o chorobach psychicznych. Nie tego oczekiwała Geraldine, ale Isaac najwyraźniej miał swoją własną wizję tego, czym powinni się zająć. Bez zbędnych wyjaśnień, zaczął dotykać palcami książki, jednak żadna go nie zainteresowała. Pstryknął po cichu palcami lewej ręki, a tuż przy jego głowie pojawiła się gruba, granatowa księga. Na okładce widniał napis: Isaac Bagshot, Gryffindor. Gerry na pewno pamiętała "notatnik" Isaac'a. Rodzice kupili mu notes w kolorze Ravenclaw, ponieważ wszyscy oczekiwali, że tam właśnie trafi. Tak się jednak nie stało. Teraz księga miała co najmniej kilka tysięcy stron. Najwyraźniej zapisywał tam wszystko.