Leon odszedł od nich, zresztą, Niewymowny się nie dziwił. Należało mieć grubą skórę w kontaktach z Mulciberem, aby jego uwagi nie cięły za głęboko lub być jak Longbottom, używać tyle dosłownego i mentalnego żelu do włosów, aby wszystko spływało, jak po kaczce. I wtedy świat odtworzył mu w rzeczywistości jego wizję; patrzył na świat, na płomienie, dłoń ułożył na czasozmieniaczu pod koszulą. Przypomniał sobie prędko jednak słowa swojej matki: Ukrywaj, nie przeżywaj. Zazgrzytał zębami, gdy gałęzie przebiły mężczyznę z wizji. Oto dokonało się.
Piekło jednak rozchodziło się i wzrastało. Miał większe problemy, niż trup. To zagrożenie dla żyjących. Mogli go uratować, gdyby od razu zgłosili wizję komuś z Brygady. Za późno. Gdyby miał biczować się za każdą śmierć, której mógł zapobiec, równie dobrze mógł zerwać skórę ze swoich pleców w całości.
— Millie! Alex! — krzyknął Morpheus, w przypadku tej pierwszej już za późno. Wołanie z ust mężczyzny zabrzmiał obcą frustracją i gniewem, gniewem swoich przodków. Podniósł głos z przepony, tak jak robił to jego ojciec, wydając wojskowe polecenia.
— Ugaście to!— wydał polecenie Ambrosii i drugiej dziewczynie, która pojawiła się w zasięgu jego słuchu i wzroku. Miał niejasne wrażenie, że kojarzył ją z rodziny swojej szwagierki, ale nie miał teraz czasu na dywagację na temat powinowacenia, pokrewieństwa i wieńców genealogicznych rodzin czystokriwstych oraz półkrwi.
Jak szablę, wyjął swoją różdżkę i skupił się na tym, co widział pośród pożogi i wzrastających roślin, czyli w gruncie rzeczy niewiele. Wyprostowane plecy, łopatki ściągnięte do tyłu i rzucone zaklęcie w stronę Alexandra Mulcibera. Nie wolno poddawać się na jego warcie. Już wystarczy, że stracili Millie. Nie widział jednak, aby krwawiła, więc... Zawsze była nadzieja, a dziewczyna sobie poradzi. Próba traw i chrzest ognia. O, Apollo, który namaściłeś Kasandrę swoim darem, prowadź swoją córkę przez dolinę cierpienia swoim blaskiem. Wstaw się za nią u swej siostry, Diany, gdy przechodzi przez jej leśne dominium.
— Wracaj do tatusia, Alex — warknął, chociaż bardziej sam do siebie, rzucając zaklęcie i przyciągając do siebie drugiego Niewymownego.
Akcja nieudana
Akcja nieudana