18.05.2024, 07:59 ✶
Domknięcie kręgu nie było problematyczne – dysponowali gotowymi elementami, które tutaj zostawiono, uwiecznionymi na drewnianych amuletach. Albo ktoś się tym interesował pośród Juliusów, albo chcieli coś uwięzić, albo któryś z poprzednich właścicieli usiłował pozbyć się poltergeista. Każda z opcji była prawdopodobna. Po nocy i wymianie informacji wiedzieli już, że Juliusowie prawdopodobnie nie umarli z naturalnych przyczyn – komuś albo czemuś zależało, aby znikli z tego świata. W domostwie krążył duch pana domu, a różne rzeczy wskazywały na to, że ci, którzy kupili ten dom, umknęli stąd w pośpiechu.
Żadne z nich nie miało umiejętności pozwalających na rozwiązanie problemu na stałe, nie znali się ani na egzorcyzmach, ani na pieczętowaniu, ale w tej chwili wystarczyło zostawić je na strychu tak, by potem przesunąć tylko jeden element – gdy złośliwy „duch” znajdzie się w środku.
Powinno im to dać chociaż parę dni spokoju.
Najpierw należało jednak zwabić do nich istotę.
„Lubią psuć dobrą zabawę i lubią chaos, tak patrząc po Irytku” – rzuciła Brenna, zanim z Morpheusem ruszyli polować na drugiego lokatora, czyli ducha Juliusa. Jeżeli nie mogli znaleźć poltergeista, a chcieli go przyciągnąć, prawdopodobnie musieli zachować się głośno – tak, jakby właśnie świetnie się bawili, by poltergeist postanowił zrobić im na złość, albo jakby bardzo się kłócili czy urządzali coś jeszcze bardziej chaotycznego.
Na pewno był gdzieś w pobliżu – gdy rozmawiali, zdawało się im, że słyszą jakiś trzask w okolicach biblioteki. Mogli też spróbować go tam poszukać i zapędzić jakoś do góry (chociaż musieli liczyć się z tym, że czary będą działały różne na istotę nie w pełni materialną, a biblioteka była pomieszczeniem położonym najdalej od schodów, więc zaciągnięcie istoty najpierw do nich, potem na pierwsze piętro, a wreszcie na strych zajmie trochę czasu).
@Thomas Hardwick @Millie Moody @Erik Longbottom @Thomas Figg
Tura do 21.05, godzina 18.00
Żadne z nich nie miało umiejętności pozwalających na rozwiązanie problemu na stałe, nie znali się ani na egzorcyzmach, ani na pieczętowaniu, ale w tej chwili wystarczyło zostawić je na strychu tak, by potem przesunąć tylko jeden element – gdy złośliwy „duch” znajdzie się w środku.
Powinno im to dać chociaż parę dni spokoju.
Najpierw należało jednak zwabić do nich istotę.
„Lubią psuć dobrą zabawę i lubią chaos, tak patrząc po Irytku” – rzuciła Brenna, zanim z Morpheusem ruszyli polować na drugiego lokatora, czyli ducha Juliusa. Jeżeli nie mogli znaleźć poltergeista, a chcieli go przyciągnąć, prawdopodobnie musieli zachować się głośno – tak, jakby właśnie świetnie się bawili, by poltergeist postanowił zrobić im na złość, albo jakby bardzo się kłócili czy urządzali coś jeszcze bardziej chaotycznego.
Na pewno był gdzieś w pobliżu – gdy rozmawiali, zdawało się im, że słyszą jakiś trzask w okolicach biblioteki. Mogli też spróbować go tam poszukać i zapędzić jakoś do góry (chociaż musieli liczyć się z tym, że czary będą działały różne na istotę nie w pełni materialną, a biblioteka była pomieszczeniem położonym najdalej od schodów, więc zaciągnięcie istoty najpierw do nich, potem na pierwsze piętro, a wreszcie na strych zajmie trochę czasu).
@Thomas Hardwick @Millie Moody @Erik Longbottom @Thomas Figg
Tura do 21.05, godzina 18.00