— Wyglądał, jakby się powiesił — stwierdził Morpheus ponuro, jako ten, który widział ducha nestora rodziny Juliusów. Słaby sen obijał się na nim ciemnymi podkowami pod oczami, jeszcze wydatniejszymi, niż zwykle, worki pod oczami pogłębiły się, a zmarszczka między brwiami rysowała się wyraźniej, nadając mu miny burzowej chmury razem z prostymi brwiami i ustami wyginakacymi się w podkowę, pełną zaciętości. Może i miałby w sobie więcej jasności tajemnicy, jak teraz, gdy zaczynali pracę, ale sierpień nie był dla niego spokojnym miesiącem, a czas zdawał się nie istnieć w ogóle.
Najbardziej znaczące było chyba to, że ani się nie ogolił, pozwalając szczecinie krótkich włosków pokrywać jego policzki, ani nie ulizał loków, pozwalając im latać dookoła głowy. Morpheus nawet na największym kacu robił wszystko, aby wyglądać jak młody bóg, nawet w takich okresach, gdy zmagali się z mrocznym sztyletem, a do tego dochodziła potańcówka, urodziny Millie, ślub Blacków i jego własne zmagania z sumieniem oraz ciastem, plotkami oraz przypieczętowaniem wieloletniej przyjaźni. Tym razem celował widocznie w bogów starego pokolenia. Bliżej Zeusa, Hadesa i Posejdona.
— Przede wszystkim większość duchów w Hogwarcie nudziła się i chciała z nami rozmawiać. Właściwie poza Martą, nie było żadnego ducha, który byłby świeżą śmiercią. On cały czas patrzy na upadek swojej rodziny i śmierć swoich dzieci. Wątpię, aby... — zatrzymał się, patrząc na dawny skalniak, który porastał mchem w dziwnie znajomy sposób.
Gitara (szczęście w miłości)
— ... chciał z nami rozmawiać ot tak. Nie powiem, grupa jest raczej monotematyczna w zakresie umiejętności. Aczkolwiek myślałem, aby przebranżowić Mildred. Ściągnąć ją do Departamentu Tajemnic. Myślę, że ma większy potencjał poza BUM-em. Jesteś dobra w czytanie ludzi, w końcu to twoja praca. Co o tym sądzisz?
Odczepił lnianą szatę w kolorze słonecznej czerwieni pomarańczy haftowaną w wypukłe kwiatki na szerokich lamówkach od zaschniętego krzaczka. Cieszył się z porannej zmiany garderoby, co również oznaczało, że porzucenie policzków i fryzury utrzymywanej w tej samej formie przynajmniej od trzech dekad było celowe.
— Wziąłem ze sobą ziemię z grobu jego i jego żony. Może to wysra.
Zbliżali się do rzeczonej altanki.