• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Bliskie Okolice Londynu v
1 2 3 Dalej »
[14-15.06.1972] +THNX140672+

[14-15.06.1972] +THNX140672+
Keeper of Secrets
I am not actually tired, but numb and heavy, and can't find the right words.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzący 182cm wzrostu Cain jest przeciętnej budowy osoby, która coś tam ćwiczy - nie chudy, nie wielce umięśniony. Ma ciemnobrązowe włosy i oczy barwy burzowych chmur, tak ciemne, że z daleka mogą wydawać się czarne. Jego zainteresowane otoczeniem spojrzenie podkreślone jest wiecznymi worami pod oczami.

Cain Bletchley
#5
18.05.2024, 12:59  ✶  

Każdy nosił maski, a co za każdy krył się za poszczególną maską należało zazwyczaj do jego pracy, żeby to odkryć. Gdzieś pomiędzy tym, jak już kończyli go oskarżać, że za dużo pracuje, a Cain starał się od pracy migać i brać zlecenia tak piękne jak przechadzka w biały dzionek w okularkach po jednym z wielkich świąt. Pozornie łatwa robota. Gdyby tylko była łatwa, to nikt nie potrzebowałby aurora, żeby pilnował tam porządku i był straszakiem. Potem można było zgarniać tony papierów i się chować za nimi. Regularna konieczność tracenia głowy była łatwa do nadrobienia uderzając nią w blat. Zawsze było to przyjemniejsze niż napinanie się przy krążeniu między ludźmi, z których każdy, w każdym momencie, może wbić ci nóż w plecy. Będzie miło, jeśli zrobi to w plecy, bo prawdopodobnie nie wahaliby się go wbić pod żebra. Zbliżając się do ciebie z nożem na widoku.

Jedną z osób, która byłaby w stanie tak iść z nożem był właśnie ten chłopak, który teraz podrywał zachwyconą hipiskę, która uśmiechała się bajecznie i bujała tak, jakby była hipnotyzującym wahadłem zdolnym porwać uwagę czarnowłosego dla siebie. To, że co rusz odwracał swoje spojrzenie to nic - niekoniecznie to zauważała, albo była na tyle miła, że nie chciała zauważać. Poziom THC w jej krwi przekroczył normy, jeśli przyjąć, że normą nie było zero. Fleamont był teraz jak Czarny Kwiat, co rozkwitał tylko o północy, żeby zrobić zawody o bycie najpiękniejszym elementem otoczenia zaraz po pannie młodej. Łatwo było w takich warunkach zapomnieć nawet o tym, że miało się obok siebie koleżankę. Na szczęście koleżanka równie łatwo zapominała, że miała koleżankę - perpetum mobile, a dzięki tej sytuacji wszyscy byli chwilowo szczęśliwi i uratowani. Prawie wszyscy.

- Aha. - Zgodziła się niezrażona, być może nawet nie wierzyła temu, co usłyszała, albo nawet nie słyszała, więc wierzyć nie mogła. Co innego, gdyby padł cały akompaniament dodatkowy do "legilimentka". Policjant, auror, ma na ciebie oko. Już taki zestaw potrafił przemówić nawet do bardzo rozluźnionych ludzi, takich jak ona w tym momencie. - Możesz mi mówić Sara, Jessica, albo jak ta twoja narzeczona ma na imię... - Jej było wszystko jedno, przecież nie zamierzała wychodzić za mąż za Flynna. Więc i nie zakładała, że jego obchodziło, jak na imię dziewczyna, która chciała go objąć. I wcale niekoniecznie uważać na swoje dłonie. Więc pociągnęła go do tańca marząc o tym, że nie było silniejszego powiązania człowieka z człowiekiem niż te chwile, kiedy muzyka łączyła wasze ciała i sprawiała, że zaczynaliście nadawać na tej samej, jednej fali. Jej nieszczęście, albo i szczęście - chyba zależało od tego, czego oczekujesz i czego poszukujesz. Dla niej jutro nie miało znaczenia, bo nie widziała nawet następnej godziny. Ona czuła i widziała tylko tu i teraz - tego kuzyna panny młodej z Wisconsin z angielskim akcentem.

- Jeszcze parę minut do północy i tnieemy..! - Zawołała jedna z dziewcząt, unosząc wielkie nożyczki w powietrzu. Jakoś nikt nie widział problematyki tego, że było to delikatnie mówiąc niebezpieczne. Nikt się tym nie przejmował, a ona sama nie machała też tymi nożycami za mocno na boki. Wydawała się zresztą nieco bardziej trzeźwa, bo jak ktoś do niej podchodził, to przytulała je do swojej piersi niby największy skarb. - A potem wrzucamy ją do jeziora. - Zagadała tutaj do Flynna, nachylając się do niego i puszczając mu oczko, jakby tylko on mógł zostać jej tajnym agentem do realizacji tego planu. I zaraz go zostawiła, bo poszła dalej wznosząc nożyce w powietrze i nawołując do obcinania warkocza.


- Hmm..? - Cain obrócił głowę od całego zbiorowiska gości bawiących się w najlepsze, które porwało zupełnie Edga w swoje szpony i zwrócił się znów do barmanki. Charyzmatyczna osóbka, z błyskiem w oku, która nasłuchała się mnóstwo historii i mnóstwo mogła powtórzyć. Nie potrzebował zamieniać z nią nawet jednego zdania, żeby ocenić to po jej uśmiechu, po jej bystrym spojrzeniu, nawet po ruchach sugerujących, że ona wiedziała dobrze, co robi, gdzie jest i jak wiele można stracić lub zyskać stojąc po drugiej stronie blatu, kiedy przychodzą do ciebie ludzie bawić się na wakacjach, wczasach jak i miejscowi, żeby płakać o swoich tragediach. Bądź na odwrót. Smutki i rozkosze nigdy nie przyporządkowywały się do konkretnych grup ludzi. Nie raz bierzesz ślub sądząc, że to będzie twoje "i żyli długo i szczęśliwie" i dopada cię tylko chandra na ślubnym kobiercu i rozczarowanie. Uśmiechnął się do niej w ten swój specyficzny sposób, posyłając jej spojrzenie, jakby naprawdę był zaintrygowany. Nie był. - Za to ja i pan młody będziemy niedługo pijani. - Bo nikt nie był w stanie wytrzymać czegoś takiego na trzeźwo - to myśląc o panie młodym. Bo Bletchley sobie pił powoli i leniwie, korzystając z odpoczynku i deptania piasku pod nogami. - Często miewasz tu takie imprezy? - Więc większość była miejscowa, często tu jarali, pewnie niektórych barmanka znała osobiście. Może nawet ta impreza była załatwiona po znajomości? Bletchley odszukał wzrokiem plakietki na jej ubraniu z nazwiskiem i przejechał w pamięci, czy słyszał to nazwisko wśród gości, swoje wrażenia z tego, jak do niej tutaj podchodzili i zagadywali. Handlowała ziołem pod ladą? Upił sobie łyczek drinka.



• • •
Sarkazm (rzeczownik) - środek przeciw idiotom. Dostępny bez recepty.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cain Bletchley (6163), The Edge (6734)




Wiadomości w tym wątku
[14-15.06.1972] +THNX140672+ - przez Cain Bletchley - 15.05.2024, 20:15
RE: [14-15.06.1972] +THNX140672+ - przez The Edge - 16.05.2024, 01:41
RE: [14-15.06.1972] +THNX140672+ - przez Cain Bletchley - 17.05.2024, 19:15
RE: [14-15.06.1972] +THNX140672+ - przez The Edge - 18.05.2024, 12:28
RE: [14-15.06.1972] +THNX140672+ - przez Cain Bletchley - 18.05.2024, 12:59
RE: [14-15.06.1972] +THNX140672+ - przez The Edge - 25.05.2024, 09:54
RE: [14-15.06.1972] +THNX140672+ - przez Cain Bletchley - 30.05.2024, 17:02
RE: [14-15.06.1972] +THNX140672+ - przez The Edge - 31.05.2024, 02:06
RE: [14-15.06.1972] +THNX140672+ - przez Cain Bletchley - 01.06.2024, 20:17
RE: [14-15.06.1972] +THNX140672+ - przez The Edge - 01.06.2024, 22:12
RE: [14-15.06.1972] +THNX140672+ - przez Cain Bletchley - 01.06.2024, 22:42
RE: [14-15.06.1972] +THNX140672+ - przez The Edge - 01.06.2024, 23:10
RE: [14-15.06.1972] +THNX140672+ - przez Cain Bletchley - 02.06.2024, 22:36
RE: [14-15.06.1972] +THNX140672+ - przez The Edge - 03.06.2024, 14:00
RE: [14-15.06.1972] +THNX140672+ - przez Cain Bletchley - 03.06.2024, 19:01
RE: [14-15.06.1972] +THNX140672+ - przez The Edge - 03.06.2024, 22:28
RE: [14-15.06.1972] +THNX140672+ - przez Cain Bletchley - 04.06.2024, 16:06
RE: [14-15.06.1972] +THNX140672+ - przez The Edge - 05.06.2024, 00:39
RE: [14-15.06.1972] +THNX140672+ - przez Cain Bletchley - 06.06.2024, 13:21
RE: [14-15.06.1972] +THNX140672+ - przez The Edge - 08.06.2024, 02:52

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa