- Nie musisz się tłumaczyć, strach jest zrozumiały. - Dodał z otuchą, nie uważał, żeby jej reakcja była przesadzona, w żaden sposób, to raczej normalne, że zachowała się w ten sposób.
- Może na teraz zbyt trudne, kto wie, czego nauczysz się w przyszłości, nie ma rzeczy niemożliwych. - Na pewno była jakaś magiczna możliwość, która mogłaby zakląć komiksy tak, aby się poruszały, zastanawiał się, czy jego zainteresowanie magią translokacyjną mogłoby jej pomóc. Będzie musiał to przetestować, żeby sprawdzić, czy takie rozważania w ogóle mają sens.
- Czyli to rodzinny talent, chętnie kiedyś zobaczę twoje prace. - Dodał jeszcze, może nie był jakimś znawcą sztuki, ale wyraził zainteresowanie zobaczeniem jej dzieł, był ciekawy, co siedzi w wyobraźni Uli, chciał ją nieco bardziej poznać, a to mogłaby być ku temu idealna sposobność.
Samuel zapomniał o tym, że trzyma ją za dłoń, było to dla niego teraz bardzo naturalne. Przyglądał się uważnie ich odbiciom w kreskówkowym lustrze, byli może nieco przerysowani, mieli duże oczy, ale wyglądali całkiem ładnie. - Moglibyśmy faktycznie zostać bohaterami jakiejś opowieści dla dzieci. - Rzucił jeszcze, wpatrywał się w to odbicie nieco dłużej niż w każde wcześniejsze, bo chyba najbardziej mu się spodobało to, co widzieli w tym zwierciadle.