• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6
Bal Longbottomów, po licytacji, po torcie (18.03 Heather i Cameron)

Bal Longbottomów, po licytacji, po torcie (18.03 Heather i Cameron)
Nieoceniony Stażysta
god gives his silliest battles to his most tragic of clowns
wiek
20
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
stażysta, szpital św. munga
zdezorientowane spojrzenie; ciemnobrązowe oczy; ciemnobrązowe włosy w wiecznym nieładzie; cienkie usta; przeciętny wzrost 174 cm; dobrze zbudowany, jednak wynika to raczej z diety i ciągłego latania z jednego zakątka szpitala św. Munga w drugi niźli intensywnym ćwiczeniom fizycznym; wada wymowy (jąkanie się) objawiające się w sytuacjach stresowych

Cameron Lupin
#10
23.12.2022, 23:14  ✶  

Westchnął cicho, postanawiając uchylić nieco rąbka tajemnicy, starając się jednak nie czarować rzeczywistości. Nie było idealnie, ale nie było też tragicznie. Po prostu lubił podkolorowywać sytuację na swoją korzyść.

— Chodzi o tą moją opiekunkę ze szpitala, Florence. Wiesz, tę, której pokazałaś środkowy palec i przebiłaś na aukcji. — Spojrzał na Heather dosadnie, chcąc w ten sposób podkreślić, że przewidywał, iż będzie musiał się zmierzyć z konsekwencjami tego czynu. — Odkąd ją poznałem, mam wrażenie, że jest odporna na mój urok. Na początku myślałem, że już mnie skądś kojarzy. Wiesz, może była w Hogwarcie na jakichś pokazach zawodowych w ramach zajęć z lecznictwa lub z tego szkolenia, w którym brałem udział po szkole. Ale nie. Zupełnie jakbym po prostu jej nie podpasował, a teraz dosłownie na każdym kroku szuka jakichś błędów, uchybień i chuj wie czego jeszcze.

Machnął niezobowiązującą dłonią i podrapał się po brzuchu. Zdążył już przywyknąć, że przez swoje roztrzepanie łatwo mu było popaść w niełaskę osób u władzy, jednak magia lecznicza była czymś, co uważał za swój konik. Jedną z niewielu dziedzin magii, w której faktycznie się sprawdzał. To było coś, co odróżniało go na tle innych. Miał swego rodzaju hopla na tym punkcie, więc wszelka krytyka od ludzi za autorytetem z miejsca sprawiała, że czuł się gorzej, jakby zaszedł tak daleko przez przypadek lub przez „ładny uśmiech”. Eh, oby tylko udało mu się wybronić na najbliższych testach. Może wtedy będzie łatwiej.

— Tak uroczy, że aż za słodki, a przy tym trochę skrzywiony? — spytał.

Był autentycznie zaciekawiony, tym co mogłaby powiedzieć na jego temat. Wprawdzie wolał nie usłyszeć, że uważa go za zło wcielone lub kogoś oderwanego od rzeczywistości na tyle, że mógłby zostać zaklasyfikowany, jako „kompletnie nieżyciowy”, jednak był zainteresowany tym, jak jest postrzegany przez innych. Każdy miał jakąś opinię, a opinia Wood raczej była dosyć szczegółowa w porównaniu z barmanem z Dziurawego Kotła, którego widywał przy większych popijawach i wymieniał krótkie uprzejmości, zanim ten napełnił jego kufel.

— E, uważaj sobie! — wytknął jej z powagą godną cyrkowego klauna. Zmełł też w ustach przekleństwo, gdyż kwestia wieku dała im się już parę razy we znaki. Głównie przez system edukacji w Hogwarcie. Głównie przez to, że urodził się w grudniu, był zmuszony pójść do szkoły rok później niż jego rówieśnicy. Wielka niesprawiedliwość. — Ty możesz się uważać za staruchę, ale ode mnie się odstosunkuj. Jestem młodszy o całe cztery miesiące i idealnie się zachowałem. Gorąca siedemnastka i tak dalej.

Mruknął potakująco na słowa Heather odnośnie do nowych przyzwyczajeń. Uzyskanie swego rodzaju świadomości względem własnej śmiertelności było czymś, co prędzej czy później przydarzało się każdemu. Pierwsza śmierć w rodzinie, strata ukochanego zwierzaka, ujrzenie na własne oczy dramatycznego wypadku lub po prostu relacja zasłyszana w radio lub przeczytana w najnowszym wydaniu Proroka Codziennego. Każdy z tych wariantów potrafił sprawić, że w umyśle człowieka kiełkowała trudna do odpędzenia myśl pod tytułem „To mogłem być ja” lub „To kiedyś będę ja”. Wtedy jakoś naturalnie bardziej się uważało na to, co się robiło, jednak można by w tym upatrywać zwykłego instynktu samozachowawczego. Cameron był świadomy tego, że nie będzie żył wiecznie.

Nie był niezniszczalny, a niechęć do ruchu zapewne będzie jednym z powodów, przez które zapadnia na jakieś okropne choróbsko za parędziesiąt lat. Pomimo tego, że praktycznie każdego dnia widywał chorych, poszkodowanych i rannych przewijających się przez gabinety lekarskie i sale operacyjny w szpitalu św. Munga, tak nie dopuszczał do siebie myśli, że kiedyś znajdzie się po drugiej stronie. Zupełnie, jakby poprzez pracę na rzecz innych, walczył o swego rodzaju immunitet. Inni tak, on nie. W końcu nawet oficjalnie nie angażował się w konflikt, który rozdzierał społeczeństwo czarodziejów. Obserwował z peryferii, opiekując się tymi, którzy nie mieli wystarczająco dużo szczęścia, aby wyjść z konfrontacji bez szwanku.

— A tego byśmy nie chcieli — wymamrotał, dalej spoglądając w bok. Po chwili jednak przekręcił głowę, że ponownie patrzył prosto na twarz Heather. — Wiesz, możemy zrobić małą próbę... Żeby sprawdzić, czy my, to znaczy Ty i ja, nie zapomnieliśmy podstaw. W końcu dobre fundamenty są najważniejsze, co nie?

Uniósł się z ociąganiem i musnął lekko wargami kącik ust Rudej. Czuł lekkie wyrzuty sumienia, wynikającego z nieobecności Charliego w ich towarzystwie, jednak cichy głosik w jego głowie podpowiadał mu, że chłopak nie miałby zbyt dużych obiekcji. Bądź co bądź, zbyt wiele go nie omijało. Swoiste preludium, test, przygotowanie do tego, co może się zdarzyć, gdy znowu spotkają się we trójkę przy najbliższej okazji. Celowo wydłużył pocałunek, do tego stopnia, że zabrakło mu powietrza i dopiero wtedy oderwał się od towarzyszki.

Spoczął ponownie głowę na jej kolanach i uśmiechnął się niewinnie, niemalże przewracając oczami. Czy dalej miał to coś? Wprawdzie od ostatniej wspólnej wymiany czułości nie minęło jakoś wyjątkowo wiele czasu, ale pod tą całą presją i ciągłą pracą, mógł nieco wypaść z rytmu. A może było, jak zwykle, czyli idealnie? Korciło go, żeby spytać i od razu zagarnąć całą chwałę dla siebie, jednak chciał poznać opinię Heather.

— Na co dzień nosisz lepszą szminkę — stwierdził ni stąd, ni zowąd, oblizując górną wargę.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cameron Lupin (3763), Heather Wood (3704)




Wiadomości w tym wątku
Bal Longbottomów, po licytacji, po torcie (18.03 Heather i Cameron) - przez Heather Wood - 12.12.2022, 15:26
RE: Bal Longbottomów, po licytacji, po torcie (18.03 Heather i Cameron) - przez Cameron Lupin - 13.12.2022, 17:47
RE: Bal Longbottomów, po licytacji, po torcie (18.03 Heather i Cameron) - przez Heather Wood - 13.12.2022, 20:06
RE: Bal Longbottomów, po licytacji, po torcie (18.03 Heather i Cameron) - przez Cameron Lupin - 16.12.2022, 03:01
RE: Bal Longbottomów, po licytacji, po torcie (18.03 Heather i Cameron) - przez Heather Wood - 16.12.2022, 13:15
RE: Bal Longbottomów, po licytacji, po torcie (18.03 Heather i Cameron) - przez Cameron Lupin - 18.12.2022, 02:05
RE: Bal Longbottomów, po licytacji, po torcie (18.03 Heather i Cameron) - przez Heather Wood - 19.12.2022, 13:17
RE: Bal Longbottomów, po licytacji, po torcie (18.03 Heather i Cameron) - przez Cameron Lupin - 21.12.2022, 02:27
RE: Bal Longbottomów, po licytacji, po torcie (18.03 Heather i Cameron) - przez Heather Wood - 22.12.2022, 00:17
RE: Bal Longbottomów, po licytacji, po torcie (18.03 Heather i Cameron) - przez Cameron Lupin - 23.12.2022, 23:14
RE: Bal Longbottomów, po licytacji, po torcie (18.03 Heather i Cameron) - przez Heather Wood - 29.12.2022, 11:51
RE: Bal Longbottomów, po licytacji, po torcie (18.03 Heather i Cameron) - przez Cameron Lupin - 31.12.2022, 23:28
RE: Bal Longbottomów, po licytacji, po torcie (18.03 Heather i Cameron) - przez Heather Wood - 18.01.2023, 12:55

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa