19.05.2024, 10:21 ✶
To, że Nicholas nie reagował, czekając cierpliwie na jego ruchy, było czymś, co go określało. Przyciągało go do siebie jak magnes - szczególnie, gdy był z pozoru niewzruszony i chłodny, oziębły wręcz, ale chętnie odwzajemniał pocałunki. Było w tym coś tajemniczego i pociągającego. Ciche westchnięcie wyrwało się spomiędzy jego warg, gdy Travers odwzajemnił pocałunek i przyciągnął go do siebie, sprawiając że Lestrange nieco zadrżał, ale szybko zmieniło się w pomruk niezadowolenia, gdy czynność została przerwana przez czajnik. Czy można było nienawidzić rzeczy martwych tak bardzo, że miało się ochotę rzucić zaklęciem w z pozoru niewinny przedmiot tak, by ten wyleciał przez okno? Cóż, w tej chwili chyba tak.
Westchnął, tym razem głośniej, a potem rzucił nienawistne spojrzenie w kierunku czajnika. Sięgnął po niego, ale nie po to, by wypieprzyć przez okno, a by zalać przygotowane wcześniej w kubkach herbaty.
- Hm? - Rolph przeniósł wzrok na Nicholasa, marszcząc brwi. Nie bardzo wiedział, jak ma na to zareagować. Pogratulować? Milczał więc, przerywając zalewanie suszu. Widać było, że myśli nad odpowiedzią. Bo przecież informacja, jaką właśnie dał mu Nicholas, mogła być zarówno wszystkim, jak i niczym. Dodatkowo nazwisko Prewett było Rodolphusowi znane. Nieco bardziej, niż by tego chciał. Przeglądając codziennie Proroka oraz Czarownicę, i to kilkukrotnie jednego dnia, zapamiętywał informacje. Minęła krótka chwila, zanim połączył kropki. - To ten od abraksamów, prawda? Który dał dość ciekawy wywiad na temat ostatnich wydarzeń.
Zaczął dość neutralnie, ale zaznaczył, że tę wypowiedź czytał. Może niedokładnie, może nawet go rozbawiła - ciężko było stwierdzić po jego minie, bo nic nie wyrażała. Lestrange dokończył zalewanie herbaty i odłożył czajnik.
- To on cię tak zmęczył? - z pozoru niewinne pytanie, ale jeżeli dostałby odpowiedź twierdzącą... To cóż, Prewett mógłby mieć problem. Nie chodził o sam fakt, że Nicholas mógł go posuwać, bo akurat to nie przyszło Rolphowi do głowy, a nawet gdyby przyszło, to by go to niezbyt obeszło. Chodziło o fakt, że mógł narazić jego zdrowie, a to już powodowało irytację, jeśli nie złość.
Westchnął, tym razem głośniej, a potem rzucił nienawistne spojrzenie w kierunku czajnika. Sięgnął po niego, ale nie po to, by wypieprzyć przez okno, a by zalać przygotowane wcześniej w kubkach herbaty.
- Hm? - Rolph przeniósł wzrok na Nicholasa, marszcząc brwi. Nie bardzo wiedział, jak ma na to zareagować. Pogratulować? Milczał więc, przerywając zalewanie suszu. Widać było, że myśli nad odpowiedzią. Bo przecież informacja, jaką właśnie dał mu Nicholas, mogła być zarówno wszystkim, jak i niczym. Dodatkowo nazwisko Prewett było Rodolphusowi znane. Nieco bardziej, niż by tego chciał. Przeglądając codziennie Proroka oraz Czarownicę, i to kilkukrotnie jednego dnia, zapamiętywał informacje. Minęła krótka chwila, zanim połączył kropki. - To ten od abraksamów, prawda? Który dał dość ciekawy wywiad na temat ostatnich wydarzeń.
Zaczął dość neutralnie, ale zaznaczył, że tę wypowiedź czytał. Może niedokładnie, może nawet go rozbawiła - ciężko było stwierdzić po jego minie, bo nic nie wyrażała. Lestrange dokończył zalewanie herbaty i odłożył czajnik.
- To on cię tak zmęczył? - z pozoru niewinne pytanie, ale jeżeli dostałby odpowiedź twierdzącą... To cóż, Prewett mógłby mieć problem. Nie chodził o sam fakt, że Nicholas mógł go posuwać, bo akurat to nie przyszło Rolphowi do głowy, a nawet gdyby przyszło, to by go to niezbyt obeszło. Chodziło o fakt, że mógł narazić jego zdrowie, a to już powodowało irytację, jeśli nie złość.