Nie spodziewał się tego gestu ze strony ciotki. Że położy swoją dłoń na jego, jakby chciała zapewnić, może jej ufać? Chciała mu dać swoje wsparcie? Spojrzał na jej dłoń, spoczywającą na jego. Lecz nic nie powiedział. Mógłby zabrać rękę, lecz i tego nie zrobił. W tej sytuacji, nie mógł pozwolić sobie na stratę jednego z ważnych członków rodziny, który może mieć cenne informacje dotyczące rodziny. Który ma także na liście znajomych i dawnej współpracy z Robertem Mulciberem. Matki w nic nie chciał mieszać, ze względu na jej stan zdrowia. Ojciec miał swoje sprawy i z babką uczepili się bardziej sytuacji Theona. Nawet z wujem Sebastianem nie było mu w interesach po drodze. Została mu ciotka Vera.
Kobieta swój gest, poparła także słowami, zabierając wcześniej swoją dłoń. To zapewnienie w jej słowach było mu potrzebne. Być może kiedyś przyjdzie dzień, że zdradzi jej coś jeszcze? Lecz nie teraz.
Teraz zależało mu na dowiedzeniu się czegokolwiek o Greybackach. Na prośbę ich wspólnego znajomego. Zapewnił, że postara się cokolwiek uzyskać, więc zaczął od rodziny.
- Podejrzenia. To jednak nic pewnego.Nie myślał, gdyż prawdę znał. Ale jakoś dobrać się do potrzebnych informacji potrzebował. Dowiedzieć czegokolwiek o tej rodzinie. O samym zamordowanym. Narzucił, że to jedynie jego podejrzenia. Chciał wiedzieć, czy może wcześniej, ich rodzina miała jakieś powiązania z Greybackami, jeżeli nie ma ich obecnie? Nie chciał informacji, kto go zabił. Lecz dla niepoznaki, że coś wie, udawać musiał swoją niewiedzę. Bo przecież oficjalnie nikt tego nie wie.
Upił łyk swojej herbaty, odstawiając po chwili filiżankę, spojrzał na ciotkę, która wydawała mu się być w stanie, zastygłym? Zawieszonym? Zmarszczył brwi, nie odrywając od niej spojrzenia. Rzuciła dwa te same słowa. Myślała? Szukała rozwiązania?
Po chwili go oświeciło. Podniósł się, aby odebrać od niej filiżankę i postawić na talerzyku. Jeszcze się kobieta obleje, upuści naczynie a to się rozbije. Dotknął po chwili jej ramienia, uważnie przyglądając.
Wypowiedział jej imię na tyle głośno, aby dotarło do jej uszu. Sprawdzał kontrolnie, czy kontaktowała. Choroby bywały problematyczne. Sam ze swoją się zmagał. Choć nikomu nie mówił. Może kiedyś.